piątek, 13 września 2013

He Doesn't Want To Lose You

                                                          Włącz : Klik
I powiedz dlaczego zycie tak często płata nam figle ? Czemu nie idzie nic po naszej myśli ?
Tak jak my byśmy chcieli.
A zawsze dostajemy coś innego, czasami lepszego, lecz często też coś złego.
Nic nie jest takie jak sobie mysnimy, wymarzymy i dlaczego ?
Dlaczego wszystko potrafi sie zepsuć, przez jedną kłótnie, jedno zdarzenie ?
I moment, w którym już nie wiesz co robic, bo jestes bezsilna, nie masz pomysłu co będzie dalej, jak to wszystko sie dalej potoczy.
Chciałaś być szczęsliwa. Myślałaś będe śpiewać z One Direction, kariera, koncerty, wywiady.
Jednak dostałaś zupełnie cos innego. Po mimo, że poznałas wiele wspaniałych ludzi to jednak nie wyobrażałaś sobie tego. Nigdy byś nie pomyslała, że mogłabyś sie zakochać w dwóch chłopakach na raz i jeszcze do dodatku w Harry'm i Louisie jednocześnie. Ta myśl cie przerastała.
Może Louis miął racje. Może ja po prostu nie umiem sie zdecydować i przez to ranie nie tylko siebie, ale jeszcze i ich.
Louis za chwile jedzie od tego incydentu rano nie wyszłam z pokoju. Nie chce go widzieć, a jak zejde to chłopcy zaraz beda sie pytać co mi sie stało, dlatego wole zostać sama w pokoju, na łóżku, czytajac książke i słuchać muzyki.
Moze mu powinnam dojść do słowa, posłuchac go, ale ja nie mam na to sił. Fakt wiedzialam, że predzej czy poźniej z nią będzie, ale nie myślałam, ze od razu zmieni zdanie co do mnie. A moze zawsze tak myślał ?
Nie wiem sama, moze jak nie będziemy sie widzeć jeszcze ten miesiąc samo sie wszystko ułoży.
Mam taka nadzieje...
                                                         ~~~~Harry~~~~
H: Nie zrobię tego, nie mogę !
El: To nie chcesz jej odzyskać ?
H: Tobie chodzi tylko o, żeby Lou zapomniał o niej, wcale nie obchodzi cię ja czy ona.
El: To źle że chce być szczęśliwa ? I powiem ci jedno, że jezeli teraz sie tym nie zajmiesz to już nigdy nie bedzie twoja. Kiedy on sie dowie o tym wszystkim na zawsze sobie ją wybije z głowy. Nie rozumiesz tego ? Ona będzie szczesliwa z toba a ja z Lou i wszystko będzie tak jak dawniej.
Nie rozumiesz tego ? Albo ty wcale nie chcesz z nią być.
H: Chce dobrze o tym wiesz. Też chce, żeby wszystko było tak jak dawniej, bez Louisa. Tylko ja i ona i brak osoby trzeciej.
El: Dlatego musimy wykorzystać teraz ta szanse, póki ją mamy. Zaczynaj od razu. Nie ma po co czekac.
H: A nie ma inego sposobu ? Czemu mamy ich ranić ?
El; Nie sądziąlam, że jestes taki tępy. Pomyśl trochę. Jeżeli teraz sie tym nie zajmiemy to juz nigdy nie będziecie razem.
Podeszła do mnie najblizej jak mogła i uniosła głowe na tyle, zeby popatrzec mi w oczy.
H: Wiesz nie byliśmy tak blisko odkad byliśmy razem.
El: Nie przypominaj.
Dała mi buziaka w policzek i uśmiechnela się.
El: Jeśli ich kochamy to o nich walczmy.
Wyszła, zamykajac przy tym drzwi. Musiałem to sobie na spokojnie przemysleć.
Ale czy to bedzie dobre rozwiazanie ? Czy nie lepiej po prostu być przy niej, przecież sama powiedziała, że kiedy będzie gotowa to sama mi powie, że chce być ze mną.
I stanąłem między motłem a kowadłem. Musze to przemyśleć. Nie chce jej ranić.
Ona jest dla mnie najwazniejsza.


                                                           ~~~~Ty~~~~
Usłyszałam spory harmider z dołu. No tak Lou wraca do NY. Muszą sie z nimi pożegnać.
Podeszłam do okna. Lou otwierał drzwi El. Ona wsiadła, zamykajac przy tym drzwi.
Louis odwrócił sie jeszcze w stronę domu i moment kiedy jego wzrok padł na moje okno, kiedy spojrzał sie na mnie. I w pewnym momencie wbiegł szybko do domu. Spojrzałam na to zdezorientowana.
Nie zdażyłam sie nawet odwrócić, kiedy do mojego pokoju wbiegł on.
L: Prosze cię zrozum to nie mialo tak wszystko wygladać, nie pojade wiedzac że jesteś na mnie obrazona, bo tego nie przezyje, mozesz to w końcu zrozumieć ?
T: Louis...
L: Daj mi skończyć. Może i faktycznie ta cała sytuacja między nasza trójką nie była fajna i mialem prawo sie wkurzyć, ale prosze wybacz mi, ja nie chciałem tutaj mówić niczego zlego ani o tobie ani o Harry'm.
Jednak ja wiem o całej sytuacji z wczoraj i byłem cholernie zazdrosny, że coś takiego by miało sie zdarzyć. Dlatego to mi sie wymsknęło.
Wiem jestem frajerem, że pozwoliłem, żeby nasz związek sie zepsuł, bo to jedynie moja wina.
T: To nie tylko twoja wina, przecież ja sama... wiesz był jeszcze Harry.
L: Tak, ale nie walczyłem o ciebie tak jak powinienem. Przepraszam cię. Za to wszystko.
Podszedł do mnie i chciał mnie przytulic, jednak ja go odepchnęlam.
T: Idź, bo spoźnisz sie na samolot.
L: (T.I)
T: Idź !
Jego oczy zaczeły się szklić. Powolnym krokiem udał sie do drzwi pokoju. Odrwócił sie jeszcze i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
L: Kocham cię.
Wyszedl. Podeszłam do drzwi i je wolno zamknęłam, a potem zjeżdzałam na dół i kiedy siedziałam już na podłodze, podkuliłam nogi, a głowe schowałam.
Ostatnie słowa rzucone przez niego, ciagle chodziły po mojej glowie. Czemu on mi to robi ? Przecież jest z Eleanor. Nie rozumiem. Po moim policzku znowu spływała łza, już sie do tego naprawde przyzwyczaiłam.
To jedyne moje zajęcie przez ten tydzień. Ja ciągle plakałam i nie moglam tego powstrzymać.
Około 22 zeszłam na dół, aby cos zjeść. Zrobilam sobie kilka kanapek i usiadłam na stole. Zauważylam Nialla z walizką kierującego sie do drzwi.
T: Gdzie jedziesz ?
N: Do Irlandii, skoro mamy jeszcze miesiąc chce je spędzić troche z rodziną, wróce na sylwestra.
Uśmiechnął sie, podszedl do mnie i mocno przytulil.
N: Nie przejmuj sie wszystko sie jakoś ułozy. Wiesz ja wam wszyskim zazdroszcze, znaleźlicie miłośc, a ja jestem sam jak palec.
T: Co ty opowiadasz ? Masz nas. I wiesz to reszta ma to szczęście. Lepiej jest czasami byc samemu, niz ciągle cierpieć przez osoby które sie kocha. Spojrz na mnie. Przez cały czas jak nie idzie mi z Harry'm to z Louisem. Mam czasami tego wszystkiego dosyć.
N: Dlatego mówie, nie przejmuj sie i wreszcie zacznij sie usmiechać, bo niedługo będziesz wygladała jak jakieś zombi.
Zaśmialaś sie i jeszcze raz go przytuliłaś.
T: Jedź bo sie spoźnisz. Pa
Wział walizke i wyszedł. Po chwili schodził Liam, Zayn i Rose.
T: A wy gdzie ?
Z: Lecimy na Majorkę.
T: Gdzie lecicie ? Ale po co ?
R: Wiesz mamy wakacje, jeszcze jedzie Danielle.
T: Fajnie to ktoś jeszcze zostaje w tym domu oprócz mnie ?
R: Nie dramatyzuj dwa tygodnie szybko ci zleci. Pa.
Pożegnali sie w ekspresowym tempie i wyszli.
No fajnie wszyscy wyjeżdżaja a ja zostaje w tym pustym domu. Moment skoro Niall w Irlandii, Zayn, Rose, Liam Majorka, a Lou w Ameryce to zosataje jeszcze...
H: Siema czyli zostaliśmy tylko ty i ja.
Poruszył zabawnie brwiami i podszedł do mnie. Schylił sie do pocałunku, ale postawiłam na jego ustach palec.
T: Styles jak zwykle napalony, dobranoc.
H: No ej, żadna mi nie odmawia.
T: Widocznie jestem wyjątkiem.
Uśmiechnęłam sie szeroko i po chwili przykryłam sie kołdrą az po uszy i nie myślac o tym wszyskim zasnełam.
Jest rozdział :D
Wiem poźno, ale nie mialam czasu kiedy go napisać za co Was bardzo przepraszam :C
I jak wrazenia ? :D Nie wiem jak dla mnie może być ;)
Jak myślicie o co chodziło El ? Nie chciałam nic zdradzać, wiec to jak na razie zosatnie zagadką :D
Dziękuje za wszystkie komentarze pod ostatnim rozdziałem <33
Następny ? Hmm sama nie potrafie sie określić :/
Piszcie co o nim myślicie ? :)
Całuje :*
Olcia Styles



wtorek, 3 września 2013

This Couldn't Have Happened

                                         Włacz : Klik
Stałam jak osłupiała, nie rozumiejąc co sie dzieje. On przyjechał. Tyle tylko moja głowa była w stanie zakodować. To był szok.
Nie rozumialam w tym momencie niczego. Czy widział, że chciałam sie całować z Hazza ? Pewnie tak, ale nie to jest teraz ważne. A może ?
Pamiętam zdziwioną, ale jednocześnie smutną mine Hazzy, zadowolenie reszty.
Każdy podszedł do Louisa i El, żeby sie z nim przywitać. Ja nadal stałam, próbując opanowa emocje, które teraz mną miotały. Mialam sie cieszyć czy płakać ? Uśmiechać czy być smutna ? Nie mialam pojecia co zrobić. 
Podszedł po tym Hazza, starajać sie chyba być  szczęśliwy, że Lou przyjechał, chociaz nie wygladał, zeby skakał z radości. Kiedy Styles podszedł do El, Louis spojrzał na mnie i sie uśmiechnął.
Tak brakowalo mi jego uśmiechu przez ten tydzień. 
Zaczęliśmy iść do siebie i spotkaliśmy sie w połowie drogi. Spojrzałam mu w oczy. Te lazurowe tęczówki za którymi szaleją miliony dziewczyn na calym swiecie właśnie z uśmiechem patrzą sie na mnie. 
Nie mogłam tak dłużej stać, wiec po prostu rzuciłam mu sie na szyje, pozwalając aby moje łzy skapywały własnie na jego kurtke. 
Wszyscy najwidoczniej zajeli sie już imprezą, bo znowu została podgłoszona muzyka. Jednak zdołałam usłyszeć jego cichy szept, jakby chcial, żebym tylko ja to usłyszała. Tylko ja.
L: Nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłem.
Tylko kilka słów, a sprawiły, że na mojej twarzy automatycznie pojawił sie uśmiech. 
T: Ja za tobą tez. Juz naprawde nie mogłam wytrzymać bez ciebie.
Po tych słowach już sie od niego oderwałaś i stanełaś naprzeciwko niego. Musiałam sie zapytać o jedną rzecz, która nie dawał mi spokoju.
T: Po co przyjechałeś ? 
L: Na twoją 18 a co nie cieszysz sie ?
T: Nie no pewnie... możecie to przyciszyć próbujemy rozmawiać ?
Z: Jak chcecie sie całowac to na góre.
Jak było widać był juz nieźle wstawiony tak jak i reszta. Już nawet Styles tanczył na stole z Horanem. Tylko zaczełam sie smiać. Dobrze, ze sie impreza sie nieźle rozkreciła.
L: To co może faktycznie pojdziemy na góre sie całować co ?
Spojrzałam sie na niego dziwnie, a on zaczął poruszać brwiami. Zaczełam sie śmiać i pociągnełam go za rękaw do mojego pokoju.
L: To co zaczynamy ?
T: Weź sie opanuj. To odpowiesz czemu  przyjechałeś ?
L: No na twoje urodziny przeciez nie mogłbym tak po prostu siedzieć w Nowym Yorku wiedząc, że u nas jest najlepsza 18 najpiekniejszej dziewczyny na świecie.
Zarumieniłas sie lekko i spuściłaś głowe. Najpiekniejsza... Heh ciekawe ile w tym prawdy. Nie miałas czasu żeby sie nad tym zastanawiać, bo on podszedł do ciebie i podniósł twoja twarz. Przyglądał mi sie chwile co cie coraz bardziej peszyło.
L: Wiesz, że cudownie sie rumienisz ?
T: Przestań, bo zaraz bede czerwona jak jakiś burak.
L: I o to chodzi.
Nachylił sie, żeby cie pocałowac, jednak ty go lekko odepchnęłaś.
T: Louis nie róbmy...
W tym momencie do pokoju weszli Rose z Zaynem, którzy oczywiście niczego nie zauwazyli, że tu jesteśmy i że to nie ich pokoj. Wreszcie odchrząknęłam i wreszcie sie od siebie oderwali.
R: O tutaj jestes wszedzie cie szukałam.
T: Własnie widać.
R: Chodź na dól.
L: Ale..
T: Pogadamy poźniej
Rzuciłam tylko to bo Rose mnie już ciągneła do salonu. Widcznie dużo sie działo pod moja nieobecność. Niall z Liamem zaczeli podrywać El która miala z tego niezła ucieche. A Harry zaczał bawić sie w striptizera na stole. Rose zaciągnęła mnie po kieliszek a potem po następny i tak dalej.
Poźniej obie juz byłyśmy nieźle pijane, ale jednak jeszcze na nogach sie trzymałyśmy. Poźniej razem z Harry'm zaczeliśmy tańczyć na stole, ja już byłam w samej bieliźnie a Rose zaraz poszła do Zayna. Po chwili stanełam na krawędzi blatu i o mało co bym nie spadła gdyby nie Harry, który lekko musnął moje usta.
H: Nie dokończyliśmy tego bo ktoś nam przerwał.
Ja sie zaśmiałam i teraz to ja złaczyłam nasze usta w pocalunku. Na poczatku był to delikatny, subtelny pocałunek, który przerodzil sie w coś namiętnego, w coś czego jeszcze nigdy z nim nie przeżyłam. Zatopiłam moje ręce w jego włosy, a on położył swoje ręce na moją pupe. Kiedy sie oderwaliśmy od siebie, żeby nabrać powietrza, on po prostu wział mnie na ręce i zaczał biec na góre, co i raz mnie całując. Wbiegł do swojego pokoju i położył mnie na łóżku przy okazji będąc nade mna.
Znowu byliście złączeni w pocalunku, przy okazji majstrowałaś przy jego spodniach, które jeszcze miał. Wreszcie został w samych bokserkach. On zaczał schodzić nizej. Najpierw całował twoja szyje, poźniej dekolt.
Kiedy miał rozpiac mój stanik do pokoju wbiegli wszyscy obecni w tym domu i zaczeli nas bić poduszkami. Nawet sie nie przejełaś, że przerwali moje bliskie spotkanie z Harry'm, tylko też wziełaś poduszke i zaczełaś wszystkich nimi walić. W tym całym zamieszaniu Rose wziela cię z Eleanor za ręke i w trójke zanlazłyśmy sie w pokoju jej i Zayn'a, pozostawiajac chłopaków w drugim pokoju.
We trójke położyłysmy sie na łóżku i zaczęłyśmy wygadywać jakieś bzdury. Po pewnym czasie zasnęłyśmy.
(Dla jasności wiekszość tych rzeczy nie pamięta :) )
Niechętnie otworzyłam oczy. Spojrzałam na zegarek. 12 ? No to nieźle przyszalalam. Nie dosc, ze jestem u Rose to jeszcze z nią spałam, a nie jeszcze jest El. Wstałam z łóżka i poczułam starszny ból glowy. Postanowilam pojść do kuchni, może sa jakieś tabletki. Weszłam do kuchni i wziełam dwie tabletki i nalałam sobie w szklanke wody. Poszłam do salonu, gdzie usłyszałam dźwieki telewizora. Na kanapie siedział Liam, a wokól niego.... straszny bałagam.
Li: O wstała nasza solenizantka, mam nadzieje, że sprzatniesz ten bałagan po sowich gościach.
T: Nie mam sił, po za tym wy też mi pomozecie, nie ma tak, że tylko ja.
Mówiac to walnęłam sie na kanape.
L: Pamietasz w ogóle cokolwiek.
T: Hmmm przyjechał Lou z El, potem poszłam z nim pogadać, wbiła Rose z Zaynem, którzy mnie zabrali tutaj na góre, a potem....
I nic nie pamietam. Pustka.
L: Nic nie pamietasz ? Heh nie widze ci sie. Nieźle wypiłaś, z resztą jak wszyscy. Oprócz mnie, dlatego tak bardzo jestem wam potrzebny.
Usmiechnęłam sie szeroko. Spojrzałam na niego wyczekujaco. Miałam nadzieje, ze powie mi co nie co o tej nocy.
L: Heh no to tak nie wiem czy sie ucieszysz czy przerazisz, nie wiem, ale ci powiem, no to potem jak przyszłaś tutaj zaczęłaś tańczyć na stole z Harry'm w bieliźnie, potem on wział cie na rece i poszedł na gore.
Słuchałam tego z wytrzeszczonymi oczami. Jak ? Jak ja mogłam sie tak zachowywać ?
T: No a potem ?
Bałam sie, że to sie stało, chociaż tak to pewnie obudziłabym sie w łóżku razem z nim...
L: Wiesz poźniej pomysłałem, że może będziesz chciała to zrobić, bo go kochasz a nie pod wpływem alkoholu, po za tym wiesz sama nie wiem , którego bardziej kochasz jego czy Lou, wiec przeniosłem towarzystwo na góre i zaproponowalem bitwe na poduszki.
Jak wbiliśmy do was to faktycznie gdyby nie ja to bys sie z nim przspała. Nie wiem czy dobrze zrobiłem.
Przespałabym sie z Harry'm. Nie to nie możliwe, ale chociaż skoro Liam wszystko widział...
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
Wyszłam z tamtad szybko i udalam sie do kuchni. W niej byl juz Lou z El. Nie wchodziłam tylko stanełam przed aby slyszeć o czym mówia. Może to niegrzeczne z mojej strony, no ale..
El: Ciesze sie, ze wreszcie jesteśmy razem. Zauwazyłam, że wychodzi z kuchni wiec schowałam sie za sciana, a ona poszła na schody. Pobiegłam do Louis'a. Stał przy blacie parzac kawe.
L: Hej jak sie spało ? Impreza sie udała co ?
T: Czemu mi nie powiedzialeś, że jesteś z El ?
Odstawił kubek i przybliżyl sie do mnie.
L: Wiesz nie miałem kiedy...
T: Daj spokoj. To po co chciałeś mnie wczoraj pocałować w pokoju skoro byłes z Eleanor ? Co ty wyrabiasz ?
L: Co  ja wyrabiam ? Co ty robiłaś przez ostatnie miesiace ? Było tak, ze bawiłaś sie mna albo Hazzą jak chcialaś i nawet ci to nie przeszkadzało. I jeszcze gadalaś że nas kochasz.
T: Jak możesz ? Myślisz, że było mi łatwo ? I nie bawiłam sie wami, bo was kocham i to jest prawda a ty doskonale o tym wiesz ! Po za tym co ci odbiło ? Jak możesz coś takiego mówić ?!
Zaczęlam juz krzyczec przez łzy. Nie rozumiałam go. Wczoraj taki miły a teraz ?
L: Bo męczy mnie to wszystko raz ja raz Hazza i tak ciagle możesz sie wreszcie ogarnać i wybrać któregoś !
T: Nie krzycz na mnie ! I wiesz teraz jestes z El, wiec raczej wyboru nie ma !
L: Wiec idź do Harry'ego, może od razu z nim do łożka wskoczyć !
Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Nie nie moge nie mam sił.
Łzy zaczely mi leciec strumieniami, a jemu też zmieniła sie mina.
L: (T.I) to nie mialo tak zabrzeć przepraszam ni o to mi ..
T: Ale zabrziało i tego nie cofniesz ! Nie moge uwierzyc ! Wiesz mogłes wczoraj w ogóle nie przyjeżdzać ! Możesz sobie wracać z El do NY ! Mam to gdzieś !
L: Zaczekaj prosze !
Wyszłam szybko z kuchni i pobiegłam do pokoju. Nie mogłam uwierzyć, że coś takiego powiedział.
Louis zaczął sie dobijać do moich drzwi.
L: Prosze otwórz mi chce to wyjaśnic. Blagam !
Otworzyłam i ze smutkiem sie na nieo patrzyłam.
T: Co ? Chcesz dodać, żebym nie zaszła w ciaże ? Spokojnie o to sie nie martw !
Zamknęłam mu drzwi przed nosem i zamknęłam na klucz. Chciałabym, żeby ten dzień sie już skończył po mimo, że dopiero wstałam....
Nowy rozdzial :3 I jak wrażenia ? :)
Sporo sie dzieje, co mi bardzo odpowiada, lubie takie rozdziały :)
Ty i Harry'm w łózku, kłotnia z Louisem.... :)
Hehhehe jak ja uwielbiam mieszać <3
Dziękuje za komentarze <33
Nie wiem kiedy dodam nastepny, jak znajde chwile :/
Szkoła sie zaczeła wiec sporo tego czasu to nie bedzie :/
Czekam na Wasze opinie ;)
Olcia Styles

PS. Chciałabym Was zaprosic na bloga na którym będe również pisac imaginy o One Direction razem z innymi blogerkami. :D
Serdecznie zapraszam : imagination-with-one-direction.blogspot.com


piątek, 30 sierpnia 2013

Necklace With Heart

                                             Włącz : KLIK
Minął już tydzień odkąd wyjechał Lou...
Ten tydzień tak mi sie dłużył, nie miałam do niczego głowy. Niby byłam w domu a tak naprawde myślami byłam gdzie indziej. Rose sie o mnie bardzo martwi, bo bardzo mało jem i ciągle siedze w swoim pokoju. Zresztą jak wszyscy bardzo chcą mi pomóc.
A Harry... no cóż on tez nie ma humoru, tylko nie mam pojecia dlaczego. Zachowuje sie bardzo podobnie do mnie. Albo siedzi w pokoju i słucha muzyki albo wychodzi z domu i wraca kompletnie pijany. Pytałam sie go o to ale nie ma ochoty rozmawiać. Tłumaczy, że to nic poważnego i zaraz mu przejdzie.
No coż każdy może mieć słabsze dni, ale jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie.
Hmmm... nie mam pojęcia co siedzi mu w głowie. Albo kto.
Ja niestety dalej mam w głowie Louisa i nie mogę przestać o nim myśleć. Chciałabym, żeby teraz był tutaj z nami, blisko nas. Blisko mnie. Potrzebuje go tutaj jak powietrza.
Tęsknie za nim bardzo i po mimo, że nie jesteśmy razem to ja jednak... go nadal kocham.
Tak kocham go i teraz naprawde to czuje, że jest tylko on.
A Harry ? No własnie jeżeli bym chciała wrócić do Louisa, zraniłabym tym Harry'ego.
Zresztą to nie ważne, bo Louis i tak jest już pewnie z El wiec i tak nie ma to znaczenia czy chcialabym do niego wrócić.
Nie ważne dzisiaj sa moje 18 urodziny i chce je spędzić z moimi przyjaciółmi jak należy bez moich humorków. Mam nadzieje, że dzisiaj Harry też będzie sie dobrze bawił.
                                                             ~~~Harry~~~
Wstałem dość wczesnie jak na mnie. Dzisiaj urodziny (T.I). Chce jej pokazać, że u mnie jest już wszystko porządku.
Chociaż tak naprawde to czuje sie okropnie, bo ona cierpi przez niego. I ja to czuje, że ona go nadal kocha i chce, żeby tutaj z nią był.
I to mnie najbardziej boli na początku kiedy wyjechał chciałem sie do niej zblizyć, poprawić jej humor jednak ona zawsze odpowiadała że nie ma ochoty i nastroju, żeby gdziekolwiek wychodzić. Na początku jeszcze to rozumiałem, ale żeby przez tydzien nie wychodzić nigdzie i sie załamywać.
Chociaz ja mialem tak samo kiedy uciekla. W zasadzie to mogę ją zrozumieć, ale jednak kiedy ona cierpi to ja też cierpie. Myślałem że przez to jak Lou wyjechał jakoś sie do siebie zblizymy, że pokaże jej jak bardzo mi na niej zalezy. Jednak między nami nic sie nie dzieje.
Może ona faktycznie kocha Louisa...
Zszedłem na dół przygotować sobie kawe, kiedy usłyszałem wołanie z salonu. Westchnąłem lekko i ruszyłem powolnym krokiem w strone wołającego mnie głosu.
H: O co chodzi ?
Całe One Direction siedzialo na kanapie razem z Rose. Nie było tylko (T.I). Zresztą jak zwykle.
Z: Dobrze że wcześnie wstaleś bo omawiamy teraz urodziny naszej solenizantki. Tak pomyśleliśmy, że i tak nie wyciągniemy jej do żadnego klubu, wiec urodziny przygotujemy tutaj.
Li: Dlatego ona nie może tutaj być praktycznie przez cały dzień. Trzeba ją od tego miejsca odciągną, aż do rozpoczęcia imprezy.
N: Rose może wyciągniesz ja na jakies zakupy, no nie wiem cokolwiek, tylko żeby tutaj jej nie było.
R: Jasne da sie zrobić tylko mam nadzieje, że sami sobie poradzicie.
1D: No jasne.
Usłyszeliśmy kroki, wiec sie uciszyliśmy.
Usłyszalem tylko cichy szept Zayna :
Z: Idź do niej teraz.
                                                            ~~~~Ty~~~~
Udałam sie do kuchni po cos do picia, nagle weszła Rose.
R: Hej co byś powiedziała na jakieś wielkie zakupy w galerii hmm?
T: Wiesz...
R: No chyba, że masz jakies plany.
Czyżby zapomniała ? Nie nie możliwe ona pamięta tylko sie zgrywa. Na pewno. Postanowiłam nic jej nie przypomninać.
T: Jezeli chcesz to możemy pojść. Wymusiłam uśmiech i poszłam sie przygotować.
Po 15 minutach już byłam na dole. Spojrzałam w strone salonu a tam siedzieli chłopaki i zaczeli mi machać kiedy sie na nich spojrzałam. Odmachałam im, rzuciłam jeszcze spojrzenie na Harry'ego i wyszłam z Rose.
Poczułam mocny podmuch wiatru na mojej twarzy. Szybko weszłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy. Fakt do galerii jakoś daleko nie było, ale nie chciałbyśmy, żeby nas złapal deszcz.
Fajnie, że Rose mnie wyciągneła na zakupy, bardzo mi poprawiłam tym humor. Po 3 godzinach chodzenia rozbolały mnie nogi wiec poszłyśmy do kawiarni na jakąś kawe i ciastko. Rose nerwowo ciągle patrzyła na telefon. Nie wnikam.
Rose postanowiła jeszcze raz obejsć wszystkie sklepy, bo wczesniej nie mogła na nic sie zdecydować. Troche mnie zaczeła denerować, bo założenie jednej bluzki zajmowalo jej godzine.
T: Rose no weź ile można siedzieć w tej przymierzalni !
R: Już spokojnie.
Westchnęłam głęboko. Spojrzałam na godzine w telefonie. 17 ? Jakim cudem ? Chociaz z ruchami mojej przyjaciółki. W końcu wyszła i poszłyśmy do kolejnego. Można sie załamać.
T: Rose ja chce już do domu, po co mamy tu łazić, skoro juz wszystko obeszłyśmy ?
R: Nie jęcz dobrze ?
W tym momencie przyszedł do niej sms.
R: Ej słuchaj ja musze jeszcze gdzieś zajechać, wiec zostan tu.
T: Zwariowałaś odwieź mnie do domu !
R: Nie to zły pomysl, zaraz przyjade obiecuje.
Pocałowała mnie w policzek i pobiegła.
Stałam bezradna na srodku sklepu a w rękach trzymałam pełno toreb. Opadłam na ławke i myślałam co dalej. Zostać tu ? Bez sensu chyba opkupiłam sie na caly rok. Wrócić do domu ? Moze to dobry pomysł. Napisałam do Rose szybko że wracam do domu.
Wyszlam z galerii, kierując sie do domu. Na niebie widniały czarne chmury, ale w duchu modliłam sie, żeby teraz nie spadł deszcz. Zostało mi jeszcze z 20 minut do domu. Jednak to nie jest mój dzień i chwile potem spadł deszcz. Zaczęłam jakoś biec, ale to i tak nic nie dalo, bo byłam juz i tak mokra.
W pewnym momencie złamał mi sie obcas. Można sie załamać, szybko je zdjełam i biegłam na bosaka po ulicach Londynu.
Chyba nic nie może mi poprawić tego dnia. A to miały być najlepsze urodziny w życiu, a są najgorsze. Przemokłam do suchej nitki, biegne na bosaka, bo oczywiście nie kupialam żadnych butów, bo i tak mam ich za dużo. Fajnie o jedną pare mniej. I widocznie moi przyjaciele zapomnieli o mojej 18. Tak to najgorsze urodziny jakiekolwiek miałam. Moze i najgorsze na całym świecie. Doszłam do bramy. Co za ulga. Na podwórku stał samochód Rose.
Czyli ona przyjechała do domu beze mnie ? No to jej wygarne. Przekręcilam szybko klucz w drzwiach, rzuciłam moje torby na podłoge i zapalilam światło. To co zobaczyłam zwaliło mnie z nóg.
W: Niespodzianka !
Balony, serpentyny, wielki napis " Sweet 18" i moim przyjaciele uradowani i jednoczesnie zaskoczeni.
T: A jednak pamiętaliście ?
R: Jak mogliśmy zapomnieć ? Przecież wiesz że cie kochamy.
Uśmiechnęłam sie szeroko.
T: Jesteście wspaniali.
Z: Ej ale co ci sie stało ?
T: Hmm jak widzicie leje deszcz, złamalam obcas, a moja przyjaciółka nawet po mnie nie przyjechała, wiec musiałam isc na piechote. Dziekuje Rose.
R: No przepraszam, to wszystko przez tych idiotów, nawet przyjęcia nie mogą zorganizować, wiec kiedy dostałam sms to musialam szybko sie zbierac. Na szczeście napisałaś, że już idziesz, bo tak to byśmy nie zdążyli.
H: Może idź sie przebierz i wtedy zaczniemy impreze.
Szybko poszłas na góre, wysuszyłaś sie i przebrałaś w sukienke. Kiedy zeszłaś wszyscy zaśpiewali ci "Sto lat". Byłaś wniebowzięta. Poźniej zaczeła sie impreza. Zatańczyłaś z kazdym a poźniej wszyscy razem. Wszyscy sie świetnie bawiliście.
Rose sie przypomniało o prezentach. Razem z Zayn'em kupili mi trzy zestawy bielizny. Wytrzeszczyłam oczy, a Harry sie tylko zaśmiał. Od Liama dostałam pełno ksiązek. Nawet nie zdązyłam przeczytać tytuły kiedy przyszedł Niall z jakimś kuferkiem. Spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem.
N: No otwórz.
Zasmiał sie a ja otworzyłam wieko. Było ta pełno kometyków do malowania. Szminki, tusze do rzęs, pudre oraz małe lusterko. Aż zaświeciły mi sie oczy.
T: Niall skąd taki pomysł ?
N: Wiesz czasami sie zdarza, że możemy sie spoźnić na koncert, wiec pomyślałem, że dla was dziewczyn ważny jest wyglad, to możesz teraz malowac sie w samolocie, samochodzie, gdzie tylko chcesz.
T: Dziękuje.
Każdego przytuliłam i i słowo "dziekuje" powtarzam z jakies dziesięc razy.
I jeszcze czekał Harry i niepewnym krokiem podszedł do mnie.
H: Wiesz nie miałem pomysłu w zasadzie co ci kupić, ale mam nadzieje, ze ci sie spodoba.
Z kieszeni wyjął małe pudełeczko i podał mi je. Ja lekko je uchyliłam, a moim oczom ukazał sie naszyjnik z serduszkiem. Wzięłam je do ręki i aż sie mogłam sie na niego napatrzeć.
H: Otwórz je.
Spojrzałam na niego, a ten tylko puścił mi oczko.
Leciutko je otworzyłam i na jednej części było moje zdjecie z Harrym a na drugim wygrawerowana data. Data naszego pierwszego spotkania. Oczy zaczeły mi sie szklić.
H: Ej czemu płaczesz ?
T: Sama nie wiem. Dziękuję. Jest naprawde śliczny
Rzuciłam mu sie na szyje i wtuliłam, chłonąc jego zapach. On też mnie mocno objął i pocałował w głowe.
H: Założyć ci go ?
Lekko kiwnęłam głową, odwróciłam sie plecami i zgarnęlam moje włosy. Harry zapiął mi go, a ja odrwóciłam sie w jego stronę, zmiejszajac odległość między nami. Stanęłam na palcach i zbliżyłam jego twarz do mojej. Już miałam musnąć jego usta, kiedy...
Li: Louis ?
Odwróciłam glowe, a w drzwiach stał Lou z Eleanor.
Wreszcie jest rozdział :D
Przepraszam ale niedawno wróciłam i nie mialam czasu napisać.
Wiem długo czekałyście, ale mam nadzieje, że rozdział sie Wam podoba :D
Fakt to tylko urodziny i jakoś nic sie nie dzieje, ale bardzo podoba mi sie koniec i chciałam go napisać idealnie <3
I myśle, że mi sie to udało, ale czekam na Waszą opinie :)
Kto idzie na This Is Us ? Ja ide 7 września :D
Pozdrawiam <3
Olcia Styles

niedziela, 4 sierpnia 2013

I Wish You Were Here

Włącz : KLIK
T: Zrobiłeś to specjalnie prawda ?
H: Masz racje to był pretekst, żeby cię rozbawić i rozerwać od tego.
T: Zayn ci już powiedział ?
Pokiwał lekko głową i objął ramieniem.
H: Nie martw sie, może tak powinno być, może jego miejsce jest u El.
Nic nie odpowiedziałaś tylko wzięłaś swój album do rąk i zaczęłaś przyglądać sie każdemu zdjęciu.
Czułas, że on dalej jest przy tobie, że jakby to on obejmował cie teraz ramieniem. Na każdym zdjęciu byliście tacy uśmiechnięci, szczęśliwi. Nie wiedzieliscie wtedy jeszcze, że musicie sie za chwile pożegnać, że on musi wyjechać na inny kontynent i to jeszcze z osobą, której w tym momecie nienawidzisz.
Gdyby nie wyjeżdżał bylibyście jeszcze razem. Na pewno teraz byście zrobili sobie nowe zdjęcie i doklelili je w waszym albumie.  By było tak jak dawniej.
Jedna łza właśnie spadła na zdjęcie gdzie Lou dawał ci buziaka. Nie mogłaś uwierzyć, że aż tak bardzo ci go będzie brakować. Po mimo, że to stało się tak niedawno juz za nim tęsknisz...
H: Ej żyjesz ?
T: Co ? A.. o co pytaleś ?
H: Czy jesteś na Ziemi ? Chodzi o Louis'a ? Bo jesteś bardzo rozkojarzona. Czy ty mnie w ogóle słuchasz ?
T: Tak chyba tak.
Nastała cisza. Tobie to jakoś zbytnio nie przeszkadzało, z tego względu, że mogłaś spokojnie pomysleć. Jednak ona nie trwała zbyt długo.
H: Słyszałem to co mówiłaś rano.
Zamarłam. Przecież on spał. Na pewno. Ja to sobie potrafie skomplikować życie.
H: Wstałem wcześniej i kiedy ty zaczęłaś sie budzić udawalem, że spałem, bo chcialem cię wystraszyć, ale zaczęłaś mówić to no nie przerywałem ci.
T: Przecież wiesz że cię kocham to nie jest chyba nic nowego.
H: No tak, ale nigdy nie parzyłem na tą sytuacje jak ty. Nie wiedziałem, że aż tak to cię przerasta. (T.I) czy ty byłaś ze mną szczęśliwa, kiedy byliśmy razem ?
Odkręciłaś sie do niego i spojrzałaś w oczy.
T: A jak myślisz ?
Nie odpowiadał mi przez dłuższa chwilę. Nie sądziłaś, że on sobie to ubzdurał.  Było ci go teraz szkoda.
T: Czemu ? Czemu tak myślisz ?
H: Bo ty ciągle sie patrzyłaś na Louis'a. Jak przechodził obok to zawsze sie ode mnie odsuwałaś. I ja wtedy byłem skołowany, no bo co chce ze mną być czy nie i kompletnie tego nie ogarniałem. I juz myślałem, że wolałaś być z nim tylko nie wiedzialaś jak mi to powiedzieć.
T: Nie oczywiście, że nie. Chciałam z tobą być i na prawde po mimo tych nie porozumiem typu Victoria to przy tobie czułam sie szczęśliwa i bezpieczna.
Przytuliłaś go mocno. On złapał cie za ręke i po raz kolejny spojrzał mi w oczy.
H: To dałabyś mi tą ostanią szanse ? Chciałabyś być ze mną ?
Wytrzeszczyłam oczy. Nie mogłam wypowiedzieć zadnego słowa. Po prostu mnie zamurowało. Wyślizgnęłam swoja ręke z jego uścisku i wzięłam włosy za ucho. Spoglądałam teraz na swoje buty, myślac, że może one mi w tym pomogą.
Nie wiedziałam co zrobić. Wiadomo kochałaś go i to bardzo i nie wyobrażasz sobie życia bez niego, ale czy jesteś gotowa, żeby już z nim być ?
Czy nie boisz sie że znowu cie zdradzi ?
Dopiero co zerwałaś z Louis'em, może powinnaś mieć odpoczynek od chłopców chociaż na chwilę.
Spojrzałaś w jego oczy. Widziałaś w nich strach. I co teraz ?
Wypadałoby cokolwiek powiedzieć.
Wzięłaś głęboki wdech.
T: Harry... kurde nie wiem co powiedzieć.  Słuchaj ty wiesz, że cie kocham i bardzo mi na tobie zależy i chce żebyś był szczęśliwy, ale to chyba za szybko dla mnie, jeszcze niedawno zerwałam z Lou i nie chce żeby sobie pomyślał, że czekałam aż wyjedzie żeby być z tobą.
Nawet pomijajac już go, chce żeby zostało między nami tak jak jest. A jeżeli poźniej jeszcze bedziesz chciał być ze mną to ja bez zastanowienia sie zgodzę. Może tak być ? Wiesz chciałabym też naprawić nasze relacje, bo jak byłam z Lou za bardzo na to nie było czasu. Tylko nie odbierz tego źle. Przepraszam.
Po raz kolejny zaczęłaś płakać. Nie chciałaś, żeby to tak sie potoczyło. Harry za to podniósł moją głowę i ujął moją twarz.
H: Ej nie płacz. Poczekam, aż będziesz gotowa, a na razie będe odzyskiwał twoje zaufanie i robił wszystko, żebyś juz wiecej nie płakała.
T: To nie jesteś zły ?
H: Jak mógłbym być na ciebie zły ? Na prawde. Po za tym czułem, że nie bedziesz chciała tak od razu ze mną być po tym co sie dzisiaj stało. Nie pomyślałem. To moja wina. Przepraszam.
T: A ty mnie za co ? Przestań. Czyli co między nami ok ?
H: Tak i będzie jeszcze lepiej.
Uśmiechnał sie do mnie i mocno przytulił.
                                                     ~~~~Louis~~~~
Dojechałem na lotnisko. Zabrałem walizki i ruszyłem przez tłum ludzi, idących w różne strony. Na krześle zobaczyłem El. Kiedy mnie zauważyła podbiegła do mnie i rzuciła mi sie na szyje.
El: Myślałam, że już sie rozmyśliłeś. Co tak poźno ?
L: Emm... zapomniałem czegoś i musiałem sie wrócić.
Spojrzała na mnie podejrzliwie, a ja lekko sie uśmiechnąłem, jakbym nie zauważył, że jej coś nie pasowało.
El: Zerwałeś z nią ?
Przybliżyła sie do mnie i zawiesiła ręce na mojej szyi.
L: Wiesz to chyba nie czas na takie rozmowy.
Ledwo skończyłem, a ona wpila sie w moje usta. Byłem kompletnie zaskoczony.
El: To chyba znaczy tak.
L: Przepraszam co to mialo być ?
El: No wiesz gdybyś dalej byl z nią powiedziałbyś po prostu "tak jesteśmy nadal razem", a skoro ty owijałeś w bawełnę, wiec odpowiedź była....
L: Nie chodzi mi o to, o pocałunek. Co ty sobie wyobrażałaś ? My nie jesteśmy razem.
El: Chciałeś chyba powiedzieć, że jeszcze nie jesteśmy razem. Przecież o tym rozmawialiśmy.
L: No tak, ale nie sadziłem, że bedziesz chciała od razu, żebyśmy byli razem. Ja chyba na razie nie...
El: No właśnie "na razie". Słuchaj rozumiem, że musisz sie pozbierać po (T.I), ale jednak wybrałes mnie, wiec teraz nie mów, że sie wycofujesz. Mi na tobie na prawdę zależy.
L: Ale El...
El: To co mówiłeś wtedy w kawiarni to była ściema ? Z tym moze do siebie wrócimy, nadal cie kocham. Kto to powiedział ?
L: Ty Eleanor, nie ja, ja powiedziałem, że to przemysle, że chyba mi na tobie też zależy, ale nie powiedziałem, że chce to naprawić.
El: Oj nie czepiaj sie. Po za tym ja wiem, że chcesz ze mną byc. Widać po oczach.
Puściła mi oko, złapała mnie za ręke i chwilę potem siedziałem już w samolocie.
                                     
Jest rozdział :)
Jak wrażenia ? :D Może jakoś dużo sie nie dzieje no i wyszedł krótki, ale robiłam na szybko, żeby was nie trzymać w niepewności :)
Jeszcze nie jesteście z Harrym, ale nie wiadomo co bedzie poźniej ;) wiec sie nie martwcie, że teraz tak to sie potoczyło, wszystko przed Wami ;)
Dziękuje za komentarze pod ostatnim rozdziałem <3
Następny pewnie dodam w następnym tygodniu :D i mam nadzieje, że będzie dłuższy.
Piszcie co myślicie o tym rozdziale :D
Caluję ;*
Olcia Styles

wtorek, 30 lipca 2013

Something New

Włącz : Klik
Otworzyłam moje zaspane oczy. Od razu co zobaczyłam to klatkę Harry'ego. On jeszcze spał. Zaczełaś przejeżdżać palcem po jego jaskółkach na obojczykach. Poźniej twój wzrok przeniósł sie na jego twarz.
T: Wyglądasz tak słodko kiedy śpisz. Tak idealnie, twoje loki w takim nieładzie, brakuje jeszcze tych cudnych zielonych oczu i słodkich dołeczków.
Westchnęłaś i usiadłaś na skraju łóżka plecami do niego.
T: Kocham cię wiesz ? Wiem, ze mnie teraz nie słyszysz, może to i dobrze, ale tak jest. Lecz czuje też coś do Louis'a i tego nie zmienie dobrze o tym wiemy.
Przez to pogorszyły sie moje reacje z tobą i nawet Lou i jeszcze wy sie niekoniecznie dobrze dogadujecie. Tak to wszystko moja wina.
Jestem taka pogubiona. Kiedy byłam z tobą myślałam że to był błąd bo był Lou, ale kiedy jestem z nim to myśle tak samo, ponieważ jesteś ty i nie chce, żeby ktokolwiek z was był nieszczęśliwy przeze mnie.
Nie wiem sama co robić, wiesz teraz Lou będzie miał El, ale jeżeli on coś do niej czuje nadal to może powinnam to skończyć. Fakt może nie mam do niego aż tak wielkiego zaufania.
Właściwie po co ja ci to mówie skoro i tak mnie nie słyszysz ? Matko zaczynam gadać sama do siebie.
Spojrzałaś jeszcze raz na niego i poszłaś do siebie. Postanowiłaś troche doprowadzić sie do kultury. Kiedy spojrzałas za okno zauważylas taksówkę i Louis'a , który pakował swoje walizki do bagażnika. Przygryzłas dolną wargę i pobiegłaś szybko na dół. Może jeszcze nie odjechał.
Otworzyłas drzwi wejściowe podbiegłas do niego i rzuciłaś mu sie na szyje. On również cie mocno objął.
Łzy spływały ci strumieniami, kiedy pomyślałaś, że to może być wasz ostatni w ciągu tego roku przytulenie, ostatni raz zaciągniesz sie jego zapachem.
On chyba zauważył, że płaczesz i ujął twoją twarz w dłonie i palcami delikatnie je wycierał. Spojrzałaś w jego lazurowe tęczówki.
L: Nie płacz słyszysz ? Nie chce, żebyś przeze mnie cierpiała. Przepraszam za naszą ostatnią kłótnie, to było bezsensowne zachowywałem sie jak ostatni dupek. Przepraszam.
Pocałował mnie lekko w czoło i jeszcze raz mnie objął, gładząc mnie po głowie.
Po chwili oderwalas sie od niego i wytarłaś twarz. Nastała cisza i już chciałaś coś powiedzieć, ale on zaczał pierwszy.
L: Słyszałem co mówiłaś Harry'emu
T: Podsluchiwałeś ?
L: Tak mozna powiedzieć. I teraz w końcu wiem co czujesz. Jesteś pogubiona i nie masz do mnie takiego zaufania, żeby mnie z nią gdziekolwiek puścic prawda ?
Lekko pokiwałas głową.
L: Nie jest ci zimno ? Przecież nie ma nawet powyżej 10 stopni a ty w krótkich spodenkach, chodź dam ci bluze...
Pokręciłaś głową i znowu na niego spojrzałaś.
T: Lou nie zmieniaj tematu, to co teraz zrobimy ? Nie mozemy w ten sposób sie ranić, pewnie tobie też nie jest na ręke, że zostaje z Harry'm. Mam racje ?
L: Tak masz racje. Ja znam Harry'ego. Będzie wiele takich sytuacji, gdzie będziecie siebie tak blisko, że sama bedziesz chciała go pocałować i nie wykręcaj sie, bo tak będzie za każdym razem.
Jeżeli mamy oboje myśleć o sobie i zamartwiać sie co kazde z nas robi, moze właśnie teraz sie całują albo obejmują, nie wiem może tak być, wiec może to... zakończmy.
Powiedział po długiej pauzie, widać, że jemu też jest cięzko to mówić.
T: Ty naprawde tego chcesz ?
L: Nie wiem, ale myśle, że tak własnie będzie najlepiej, a jeżeli bedziemy chcieli do siebie potem wrócić to tak zrobimy. Ale chce wiedzieć, że ty też tego chcesz, bo nie chce żeby to była tylko moja decyzja. To jak zgadzasz  sie czy masz inny pomysł ?
Zatkało cie. Myślałam, że damy sobie czas, ale żeby od razu zerwać ? Nie tego chciałam, zresztą jeżeli i tak dałabym mu czas to dobrze wiem, że on i tak będzie wolał ją ode mnie.
L: Skoro jeszcze sie namyślasz to chciałem ci to dać na twoje urodziny. Może to nic orginalnego, ale chce, żebyś czasami do tych chwil powróciła.  Zamknij oczy.
Spojrzałaś na niego ze zdziwieniem.
L: No zamknij je.
Powiedział z uśmiechem. jak może sie w takiej chwili uśmiechać, kiedy własciwie ze sobą zrywamy. Nie ogarniam. Westchnełaś i zamknęłas oczy. Wyciągnął moje rece w jego strone a na nie położył coś prostokątnego. Otworzyłas oczy i spojrzałaś na niego ze zdziwieniem.
L: To album z naszymi zdjęciami. Upamiętnialiśmy na zdjęciach każdą naszą chwile, pamiętasz ?
Uśmiechnęłaś się lekko, przeczytałas napis na wierzchu albumu :
                                       " Friends 4ever"
L: Zawsze nimi będziemy bez względu na to co sie stanie. Pod kazdym zdjęciem jest data i miejsce, żebysmy nie zapomnieli, kiedy to było.
Miałas wielką gule w gardle, znowu zaczęly lecieć ci łzy. On po raz kolejny cię przytulił. Czułaś ciepło, od niego bijące. Czułaś że bedzie ci go bardzo brakowało.
L: Nie chce cie widzieć takiej zapłakanej, prosze nie płacz.
Znowu zajęłaś sie swoimi łzami, które juz leciały strumieniami.
T: Dzięki. Jedź już bo sie spoźnisz na samolot.
L: Ale..
T: Po prostu jedź.
Miał już wejśc do auta, a ja spuściłam głowe i już sie prawie odwróciłam plecami kiedy on obrócił mnie w jego strone, jego dłonie powędrowały na moje policzki i zderzył moje wargi z jego.
To wszystko działo sie tak szybko, było to dla ciebie takim dużym zaskoczeniem, że wypadł ci album z rąk. Twoje ręce teraz ściskały jego rozpiętą bluze, a jego nadal trzymały moją twarz tak jakby sie bał, że bede chciala gdzieś mu uciec.
Kiedy już skończyliśmy, a trwało to dosyć długo bo żadne z nas nie chciało tego kończyć, on odsunął swoją twarz, ale była zarazem tak blisko że czułam jego oddech. Spojrzałam mu w oczy, a jego palec przejechał delikatnie po moim policzku. Przeszedł mnie lekki dreszcz.
L: Kocham cię.
Schylił się i podał mi album. Uśmiechnęłaś sie lekko.
Spojrzałaś na waszą splecioną dłoń. I nie mogłas uwierzyć, że ten widok widzisz po raz ostatni.
T: Jedź już bo serio sie spoźnisz.
L: Eh jasne.
Zabrał swoją dłonią, ale złapalas ją jeszcze raz.
Podeszłaś do niego, stanęłaś na palcach i twoje usta były teraz koło jego ucha.
T: Też cię kocham Tomlinson.
Uśmiechnął się szeroko.
L: Nie wiedziałem, że jeszcze to od ciebie usłysze.
Uśmiechnełaś sie, a on pocałował cię w ręke.
L: Wiesz Harry bardzo sie zmienił od czasu incydentu z Victorią, pewnie to zauważyłaś prawda ?
T: Może a czemu mi to mówisz ? I to w takim momencie ?
L: Bo myśle, że boisz sie być z nim przez to co sie zdarzyło, że znowu cię zrani albo zdradzi mam racje ?
T: To też jest powód.
L: Uwierz mi Harry zmienił się, widać jak na ciebie patrzy. Chyba dopiero teraz to uśwaidomił sobie jak mu na tobie zależy, wiec nie bój sie spróbować ten ostatni raz. Wiem że teraz wam sie na pewno uda.
T: Ale przecież jezcze niedawno traktowałeś go jak rywala, a teraz mówisz o nim takie rzeczy. to bez sensu.
L: Jest sens. Chce żebyś była szcześliwa, ze mną nie byłaś, a teraz możecie spróbować.
T: Nie Louis to nie tak byłam z tobą szczęśliwa, ale..
L: Ale ciągle myślałaś o Harry'm, że każdy nasz pocałunek go zrani, tak samo było kiedy byłas z nim, bo wtedy myslałaś o mnie. Wiec teraz o mnie zapomnij i bądź szczęśliwa z osobą która naprawde cię kocha.
T:  To mnie nie kochałeś wcześniej ?
Zasmiał sie lekko a ja po raz kolejny byłam zdezorientowana.
L: Kochałem i dalej kocham. I jeżeli będziemy przyjaciółmi i pojdziemy w swoją stronę, będziemy szczęśliwi osobno, ale dalej będziemy wiedzieć, że nam na sobie zależy.
T: Może i racja.
L: Tak mam całkowitą racje i masz tą bluze bo cała sie trzesiesz.
Okrył mnie swoją bluzą, a ja sie uśmiechnęłam.
T: Przyjedziesz na sylwestra ?
L: Mam nadzieje, bo chciałbym go spędzić z wami i oblać to co zdarzyło sie w tym roku, a tak szczerze to bardzo dużo sie zdarzyło.
T: No tak za dużo wrażeń jak na jeden rok. Pewnie jak przyjedziesz to z El tutaj prawda ? Wejdziecie trzymajac sie za ręce.
L: Nie wiem czy chce z nią być. Trochę minęło, ale nie wiem czy jestem gotowy.
T: Gotowy ? Nie wciskaj ściemy. Założe sie, że będziesz z nią jeszcze w tym tygodniu. Widziałam jak na siebie patrzycie na tych zdjęciach. Tacy zakochani.
Zaśmiałas sie, a on tylko uniósl brwi.
T: Mam racje, nie oszukuj sam siebie. Dobra wiesz bo serio zaraz ci ten samolot odleci.
L: Cholera nie chce tam jechać.
Przytuliłas go mocno i poklepałaś po ramieniu.
T: Pa Louis.
Znowu zbierało ci sie na płacz, jego oczy również sie szklily.
T: Jedź zanim sie oboje rozkleimy.
Uśmiechnął sie i wszedł do taksówki po chwili odjechał. Stałaś tam wpatrzona w punkt gdzie staciłaś ja z oczu. W pewnym momencie poczułaś kropelki wody. Potem zaczał już lać deszcz. Nie zawracałas sobie nim głowy chociaż zastanowiłas sie czemu zawsze w takich chwilach musi spaść deszcz.
R: Chodź przeziebisz się !
Nie słuchałas jej dalej tam stałaś i jeszcze bardziej ściskałaś swój album.
R: Żyjesz ? Nie możesz tu stać, chodź do domu.
T: Nie zabierzesz mnie stad nawet siłą.
Westchnęła i poszła. Po kilku minutach przyszedł z nią Zayn. Wziął mnie w pół i przerzucił. Teraz byłam na jego ramieniu.
T: Puść mnie ! Zayn !
Z: Słuchaj sie starszych.
Weszliśmy do domu a on zostawił mnie na kanapie w salonie. Sam usiadł na fotelu po przeciwnej stronie,a Rose obok mnie.
Z: No to powiedz o co chodzilo. Jesteście dalej razem.
Pokręcilaś lekko głową i zalałaś sie łzami. Rose objęła cię ramieniem i pocałowała w głowę. Zayn gdzieś poszedł.
R: Nie martw sie, wszystko sie ułozy. Przecież bedziecie przyjaciółmi. To nie koniec świata tylko początek czegoś nowego. Może w końcu zauważysz Loczka.
T: A kiedy ja go nie zauważałam ? Po za tym co wy sie tak na niego uparliście ?
R: Louis też chce żebyś z nim była ?
T: Nawet nie wiesz jaki mi wykład zrobił jak sie zmienił. Kocham go, ale to nie oznacza żebym już była z Harry'm, błagam może troche czasu mi daj.
R: Znajac ciebie i tak zaraz znim będziesz. Dobra przestań już smutać.
Po chwili przyszedł Zayn z Harry'm. Czułas jego wzrok na sobie jednak nie podniosłas głowy. NIe chciałaś żeby widzial cie w takim stanie.
H: Chodź rozerwiesz sie troche.
T: Harry nie chce mi sie nigdzie iśc. Nie mam ochoty.
H: A czy ja sie ciebie pytam ? Ja stwierdzam chodź.
Pociągnął mnie za ręke do kuchni.
H: Pomożesz mi. Umiesz robić pierogi ?
T: Pierogi ? Po co ci teraz pierogi ?
H: Mam wielką ochote na pierogi z twarogiem. To jak pomożesz mi młoda ?
Spojrzałas na niego i pokręciłas głową. Wyjęłas najpotrzebniejsze skladniki i zabierałaś sie do pracy. Harry patrzył na ciebie z zaciekawieniem.  Jednak bardziej patrzył sie na ciebie niż na to co robisz.
T: Pomożesz czy bedziesz sie tak na mnie gapił ?
H: Wole sie jednak na ciebie patrzeć.
Zjechałaś go wzrokiem a on uśmiechnął sie ukazujac swoje dołeczki.
H: Dobra dobra to co mam robić ?
T: Posyp mąką blat, żeby ciasto nie przywarło.
H: O tak ?
Odwróciłas sie do niego, twoja twarz już była cała biala. Starłaś z oczu mąkę i spojrzałaś na niego groźnym wzrokiem.
T: Miałeś posyp blat a nie mnie !
Wzięłaś torebkę mąki, włożyłas do środka ręke i garść mąki nasypałaś mu na jego loki.
T: Jesteśmy kwita.
H: Nie koniecznie
Po chwili zaczęliście obsypywac sie mąką az byliście cali biali. Ciągle sie śmiałaś a on z tobą. Kiedy mąka sie skończyła, poszłas sie umyć i przebrać. Po pół godzinie była sucha i czysta. Potem przyszedł Harry i usiadł koło ciebie na łóżku.
Nowy rozdział :3
I jak Wam sie podoba ?
Powiem szczerze że sporo sie namęczyłam żeby napisać to całe zerwanie, jakoś wszystko mi nie pasowało, ciągle cos zmieniałam :/
Ktoś sie domyslał, że tak sie stanie z ich związkiem ? :D
No niestety nie bylo im pisane jednak sa przyjaciólmi, co jest bardzo ważne :)
Początkową "rozmowę" Waszą z Harry'm napisałam nie bez powodu, bo jeszcze do niej wróce ;)
Nie wiem ale wydaje mi sie że wyszedł mi dosyć długi nie uwazacie ? No i jeszcze jest sporo dialogów co jest raczej na plus :D
Dziękuje za komentarze i za to że ze mną jesteście <33
To dla mnie bardzo dużo znaczy <3
Czekam na Waszą opinie :)
Do następnego <3
Olcia Styles

środa, 10 lipca 2013

Say You're Just A Friend


Włącz : KLIK

Nie lubie kłamać. W ogóle po co kłamać ?
Kiedyś nauczyłam sie, że w życiu kłamstwo nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.
Z tego są same problemy, a z małego kłamstewka zrobi sie ogromne kłamstwo, w ktorym już nikt sie nie połapie. Nie będzie sie dało go odkrecić.
Przez kłamstwa możemy stracić osoby na ktorych nam zależy. Stracić ich zaufanie, które trzeba poźniej bardzo długo odbudowywać.
Dlatego boje sie brnąć dalej w to kłamstwo, bo okłamujemy tych bez których bylibyśmy tetaz nikim. One Direction nie istniałoby bez fanów, których oszukujemy moim związkiem z Harry'm.
I mam jedno pytanie : Po co mamy to robić ? Co to da fanom ? Co to da nam ?
Narazie to fanom świadomość, że jestem z nim, a co daje mi to tylko kłótnie z Louis'em, których teram mam pod dostatkiem.
Bez fanow jestesmy niczym. Bez nich nic byśmy nie osiągnęli dlatego nie rozumiem skąd ten pomysł.
I co teraz jak będziemy jechać to mam trzymać Harry'ego za rekę tak na oczach Louisa ? Będe sie czuła okropnie.
To jest chore, w końcu jestem jego dziewczyną a nie Hazzy. Mam nadzieje, ze w końcu sie to wszystko skończy i nie bedziemy musieli kłamać przed fanami, dzieki którym jestesmy kim jesteśmy.
Uważam, że to wszystko jest bez sensu i myśle że nigdy nie zrozumiem rozumowania naszego menadżera.
Mam nadzieje, że podczas wywiadu wszystko pojdzie idealnie.
Czekam na chłopaków w salonie. Czy oni nie mogą sie ruszyć ? Przecież mieli tu być już 10 minut temu.
A mówią, że to dziewczyny nigdy nie mogą sie wyszykować na czas...
T:  Mozecie się ruszyć ?! Ile można na was czekać ?!
Po chwili zjawiło sie całe One Direction w salonie.
T: Wreszcie... no to chodźcie.
Chciałaś juz wyjść, kiedy Zayn zagrodził ci drogę. Spojrzałas na niego dziwnym wzrokiem.
Z: Czy ty nie widzisz co sie dzieje za oknem ?
Westchnełas ciężko i podeszłaś do okna. A za nim stało z tuzin paparazzi. Wytrzeszczyłaś oczy nie mogąc w to uwierzyć, że az tylu ich jest.
T: To co teraz robimy ?
Hazza wyciągnął ręke i dał mi okulary, potem złapał mnie za ręke i wyszliśmy. To było straszne. Kiedy wyszliśmy, wszyscy sie na nas rzucili i obsypywali nas pytaniami. Szybko weszliście do samochodu i ruszyliście. Kiedy dojechaliście do studia było to samo, tylko było ich więcej. Nie sądziłaś ze gwiazdy maja aż tak ciężko. Jednak jakoś udało wam sie przejśc.
Weszliście i potwierdziliście wasze przybycie. Było jeszcze 30 minut do wywiadu, więc poszliście do garderoby. Usiadłas na najbliższym fotelu. Zaczęliscie rozmawiać o waszej trasie koncertowej, gdzie, kiedy, jak. Lecz przez cały czas obserwowałaś Lou wyraźne i miał bardzo smutną minę, jakby sie nie cieszył z trasy.
Nim się obejrzałaś, a za minutę zaczyna sie wywiad. Złapałas głeboki oddech, a ktos złapał cię za reke, byłas pewna że to Louis.
H: Nie denerwuj sie tak.
Zdziwiona popatrzyłałs na niego. Nie wiedziałas, że musicie nawet tutaj pokazywać, że jesteście para.
H: Coś się stało ?
Jednak nie zdążyłaś odpowiedzieć, bo usłyszałaś, że macie już wyjść przed kamery.
Ty wyszłaś pierwsza razem z Harry'm za ręke, a za wami reszta. Fanki piszczały jak oszalałe. Usiedliście na wielkiej kanapie i po mimo, że była was szóstka, zmieściliście sie. Na początku były pytania o trase koncertową, o naszą płytę.
Potem prezenterka poprosiła nas żebyśmy cos zaśpiewali, co było dla ciebie dużym zdziwieniem. Mieliśmy zaśpiewać duet, który promuje naszą płyte.
Spojrzałas na Harry'ego z błagalną miną, żebyśmy tego nie śpiewali, jednak on pociągnął mnie na scene.
Na początku śpiewał Harry a fanki zaczęly piszczeć, w tym czasie spojrzała za siebie na Louis'a. Usmiechnął sie do ciebie a ty odwzajemniłaś uśmiech. Poźniej zaczęlaś ty, a Harry odwrócił sie w twoją stronę i czułaś jego wzrok na sobie.
Na refrenie w końcu na niego spojrzałaś a on przez to sie uśmiechnął, i kiedy skończyliśmy jego uśmiech jeszcze bardziej sie rozszerzył i pokazał swoje dołeczki i objął mnie ramieniem i wszyscy zaczęli bić brawa.
Potem usiedliśmy na swoje miejsce. I zaczął się temat mojego związku z Harry'm.
Pre: No to jak widze że was związek rozkwita, jest między wami niezła chemia.
Uśmiechnęłam sie pod nosem i czekałam aż coś odpowie Harry.
H: Tak jesteśmy bardzo szczęśliwi.
Pre: Widać to na tych zdjęciach. Sami zobaczcie.
Spojrzałas na wielki telewizor, a w nich ja i Harry. Pierwsze zdjęcie było kiedy trzymaliśmy sie za ręce, potem jak mnie Harry obejmował...
Modliłas sie w duchu aby nie pokazali tego kiedy sie całujemy....nie kiedy sie całujemy.
Jednak moje marzenie legło w gruzach tak szybko, kiedy zostało pokazane to zdjęcie. Spojrzałam sie na Harry'ego, a potem na Louis'a. Wpatrywał sie w to zdjecie z wielkim smutkiem. Potem nasze spojrzenia sie spotkały, jednak on od razu spojrzał sie gdzie indziej.
Wiedziałaś że tym razem ci tego nie wybaczy. Byłaś pewna kolejnej kłótni kiedy wrócimy do domu.
Tylko że ja nie mam żadnego wytłumacznia na to co się stało.
Jednak kiedy prezentarka przestała opowiadać jacy jestesmy słodcy i tak dalej zaczeła temat o Louis'ie i Eleanor ?
To mnie dosyć zdziwiło.
Pre: No to teraz Louis, podobno zerwałeś Eleanor kilka miesięcy temu, jednak wczoraj widziano cię z kawiarni i na spacerze. Czyżby o czyms nie wiemy ?
Włączyła znowu zdjęcia tym razem jego i Eleanor. Było ich kilka. Jednak każde bolało tak samo. Wiem, że ja zrobiłam coś gorszego ale jednak nie robimy tego specjalnie i specjalnie tutaj go nie zdradzam.
Trzymanie sie za ręce w kawiarni, przytulanie... co to ma być ?
Po co on to robi ?
Myślałam, że on jej nie lubi, że jest wobec jej obojętny.
Spojrzałam na niego i chyba był tak samo zszokowany jak ja. W końcu spojrzał sie na mnie. Pokręciłam lekko głowa i odwróciłam wzrok. Czułam, że zaraz sie rozpłaczę. W pewnym momencie Harry złapał mnie za ręke i uśmiechnął sie do mnie dodając mi otuchy.
L: Znaczy my jesteśmy tylko przyjaciółmi. Po prostu nie widzeliśmy sie długo i postanowiliśmy, po mimo tego co się miedzy nami zdarzyło dalej sie przyjaźnić.
Zrobiłam zniesmaczoną minę po tej wypowiedzi, ale widać że prezenterka w to uwierzyła i nie zadawała więcej pytań na ten temat.
Po tym wywiad szybko sie skończył i wróciliśmy do domu.
Wbiegłam szybko do niego unikajac spojrzeń chłopaków. Położyłam sie na łóżku, ale nie chciałam plakac byłam na niego po prostu zła. Ktoś zapukał do pokoju. Spojrzałaś na drzwi a w nich stał Louis.
T: Nie chce z tobą rozmawiać. Wyjdź i mnie zostaw w spokoju.
L: Nie, musimy porozmawiać i nie wyjde dopoki nie porozmawiamy.
T: Dobra proszę mów.
L: Wiem jak to wyglądalo, ale my sie po prostu przytuliliśmy na pożegnanie między nami nic nie ma. Prosze uwierz mi.
T: No tak super powiedziałes jedno zdanie i myslisz, że już ci uwierze. Po co sie z nią spotkałeś i niby kiedy to było ?!
L: Jak ty poszłaś z Harry'm na waszą udawana randke, która z mojego punktu widzenia wcale nie była udawana ! Wkurzasz sie na mnie, a sama całujesz sie z Harry'm ?! A ja nie mogę nawet jej przytulić kiedy sie żegnamy. No to jest chore !
L: I tak na marginesie to spotkałem sie z nią w sprawie wyjazdu i jakbyś nie wiedziała to wyjeżdzam jutro !
T: Jutro ?! Czemu ?! A co z płytą i.. moimi urodzinami ? Mieliśmy je wspólnie spędzić pamiętasz ? Moje 18.
L: Płyta i tak zostanie wydana, a trasa zostanie przełożona na styczeń zaczniemy od razu po nowym roku.
T: Tak poźno ? To ile tam z nią bedziesz ?
L: No wiesz teraz mamy połowę listopada bede tam miesiac, a potem świeta gdzie jade do rodziny wiec wróce w nowym roku.
T: Świetnie a chłopaki juz wiedzą ? I Simon ?
L: Tak gadałem z nimi. I jest mi strasznie przykro jeżeli chodzi o twoje urodziny, zupełnie o tym nie pomyślałem...
T: Wcale nie jest ci przykro Louis, wiesz co mam gdzieś kiedy ty pojedziesz czy wrócisz. Ty chcesz tam jechać, bo będzie z tobą Eleanor i dla ciebie teraz tylko to sie liczy. Życzę miłego wyjazdu z twoją była dziewczyną, o której jeszcze niedawno nie chciałeś nic słyszeć ! Co sie zmieniło ?!
To albo ze mnie robisz idiotkę albo oszukujesz sam siebie ! Więc zdecyduj sie w końcu którą wolisz !
L: I kto to mówi ? Może w końcu sama sie zdecyduj, który z nas jest dla ciebie ważniejszy. Ja czy Harry ? Bo jak narazie widze to z nim spędzasz wiecej czasu niż ze mną ! Bo jak ty masz obawy i nie masz do mnie zaufania to ten związek może powinien sie zakończyć !
Zamurowało cię. Louis'owi tez zmieniła sie mina.
L: (T.I)... ja nie chciałem tego powiedzieć...nie o to mi chodziło, nie chce tego kończ...
T: Ale powiedziałeś a tego już nie cofniesz ! Ja nie mam zaufania to moze spojrz na siebie. I to niby Harry nie potrafi być z jedną dziewczyną ! Ciekawe bo to widać ty masz z tym problem !
Wybiegłaś z płaczem z pokoju i usiadłaś na huśtawce za domem.
Bałaś się, ze będzie wolał ją od ciebie, że na kazdym kroku ona będzie chciała go uwieść.
Chociaz Louis może mięc podobne obawy co do ciebie i Harry'ego.
Może potrzebujecie czasu, żeby od tego ochłonąc. Może po tych prawie dwóch miesiącach zrozumiecie, że kochacie tylko siebie.
Niestety to jest tylko " może" i nie wiadomo co sie zdarzy i jak potoczy sie nasz los.
Jednak wiesz jednego, że kochasz Louis'a i bez względu na to czy będziesz przytulać sie z Harry'm przed prasą czy nie, twoje uczucie i tak sie nie zmieni.
Nie chciałąś dalej tu siedzieć wiec poszłaś do pokoju. Po tym od razu położyłas sie do łóżka.
Nie mogłas spać, ciągle sie budziłas. Mysl, że on wyjedzie z nią, a wy jesteście skłóceni przyprawiała cię o dreszcze.
Wstałaś z łóżka przed 6, bo nie mogłas już dalej bezczynnie leżeć. Pomyślałaś, że Harry już nie śpi, chociaż wiedziałas że to nie mozliwe. Weszłas do pokoju, ale on jeszcze spokojnie spał. No cóż jedyne wyjście to po prostu go obudzić...
T: Harry śpiochu wstawaj.
Zaczęłas skakać po łóżku i lekko nim potrząsałaś .
H: Co ? Obudziłas mnie !
Powiedział zaspanym głosem.
T: Oj daj spokój. Ciesz sie, że nie oblałam cię wodą. Chociaż mogłam to zrobić od razu skoro jesteś taki nie miły.
H: Ja nie miły ?
Zaczął mnie łaskotać, a ja nie potrafiłam opanować smiechu. Teraz i ja leżałam na łóżku koło niego. Przykryłam się kołdra po same uszy. Leżeliśmy tak troszkę, kiedy on zaczal sie podejrzanie uśmiechać.
T: No co ?
H: Wyglądasz ślicznie, a tak po za tym to już dawno nie leżeliśmy razem w jednym łóżku. Co to za zmiana ?
T: Żadna zmiana i daruj sobie komplementy, bo wiem jak wygladam po nieprzespanej nocy.
H: Nie spałaś ? Czemu ?
T: Wczoraj sie pokóciłam z Louis'em pewnie słyszłałeś. W dodatku on dzisiaj już wyjezdza. On niczego nie chce zrozumieć, nie potrafi sie postawić na moim miejscu. Nie byo czegoś takiego kiedy byliśmy przyjaciółmi. Wtedy zawsze mnie rozumiał, potrafił pocieszyć.
H: Nie martw sie. W końcu to wszystko minie, może potrzebujecie czasu, żeby to przemyśleć.
T: On nie będzie miał czasu niczego przemyśleć, bo na okrągło będzie z Eleanor.
H: Słuchaj znam Louis'a i nawet z nim o niej niedawno rozmawiałem. On nic do niej nie czuje. A teraz śpij bo nawet 6 nie ma.
Uśmiechnęłaś lekko, odwróciałaś sie do niego plecami i zamknęłas oczy. Harry objął cie ramieniem i przybliżył do siebie tak, że wasze ciała stykały sie ze sobą. Otworzyłas oczy i spojrzałaś na niego.
T: Harry ?
On jednak udawał że nie słyszy i nic nie odpowiedział. Przewróciłaś oczami i zasnęłaś.
Nowy rozdział <3
Nie wiem nie mam o nim zdania sami go oceńcie :)
Jakby co nowy rozdział pewnie dopiero w sierpniu,bo zaraz wyjeżdzam i nie bede mogła napisać rozdziału :/
Ale jak wróce będe od razu brała sie za napisanie go :)
Jak widzicie Lou ma coraz lepsze kontakty z El, a Wy z Harry'm :)
Co z tego wyniknie ? :D
Powiem Wam że bardzo dużo, ale nie chce tutaj wiecej zdradzać ;)
Dziękuję Wam , że po  mimo mojej długiej nieobecności nadal jesteście ze mną <33
Piszcie co myślicie o tym rozdziale :)
Pozdrawiam <33
Olcia Styles

poniedziałek, 1 lipca 2013

Lie Used To Destroy Us

Włącz :  KLIK

Po chwili usiadłaś na łóżku, gdy do Harry'ego zadzwonił telefon.
T: Kto to ?
H: Victoria.
Mina ci spoważniała i zaczęłaś bawić sie palcami. Byłas pewna, że dzwoni by mu powiedzieć czy to on jest ojcem jej dziecka. Spojrzałaś na niego, a minę miał przerażoną, kiedy z nią rozmawiał.
Miałas najgorsze przeczucia. Przez to zmarnuje sobie całe życie. Jego kariere i swoją pasję. A w dodatku będzie to dziecko, którego nie kocha, a jej matki również. Jak to łatwo można sobie zepsuć cale życie. Przez jedną głupotę, której już nie można odkręcić.
Kiedy skończył usiadł koło ciebie i schował twarz w dłonie. Nie wiedziałaś co powiedzieć. Bałaś sie wykonać jakikolwiek ruch. Zaczęło ci sie zbierać na płacz. W pewnym momencie Harry zaczał sie śmiać. Byłas zdezorientowana.
T: Harry co sie dzieje ?
Wybuchnał takim śmiechem, że nie mógł sie opanować. Wreszcie udało mu sie coś powiedzieć.
H: Jaka miałaś minę...nie jestem ojcem...okazało sie że to Jack...ale cie wkreciłem.
Spojrzałam na niego z zażenowaniem i walnęłam go mocno w ramię.
H: A to za co ?
T: Nie potrafisz sie zachowac nawet przy poważnych sprawach. Nawet nie wiesz jak sie wystraszyłam. Idę stąd bo nie mogę z tobą wytrzymać.
H: Ej obraziłas sie ?
Pokazałam mu tylko język i wyszłam.

~~ Z perspektywy Louis'a~~

Sądziłem, że już jej nie zobaczę, że nie pojawi się znowu w moim życiu.
Po prostu o niej zapomnę i wszystko będzie dobrze.
Jednak ona przyszła tutaj ze swoim zniewalającym uśmiechem, rozwianymi przez wiatr włosami.
Weź ogarnij sie Louis. Miałeś o niej zapomnieć. I tak było i jest gdyby nie fakt, że ona tutaj stoi przede mną.
I po co przyszła ?
Myślałem, że sobie wszystko wyjaśniliśmy, że urwiemy kontakt, bo nawet nie ma czasu na jakiekolwiek spotkanie, bo jesteśmy zapracowani i nie mamy dla siebie czasu.
Widać ona mysli inaczej. Ale ja jej tu nie chce, nie chce z nią rozmawiać.
Najlepiej gdyby w ogóle sobie stąd poszła i nie mąciła mi w głowie.
Nie wytrzymam niech ona coś powie, bo zatrzasne przed nia drzwi.
Boje sie tylko żeby reszta jej nie zobaczyła, szczególnie (T.I).
Niech chce, żeby sie poznały, nie potrzebne im to do szcześcia.
E: Hej Lou.
Jej głos taki melodyjny napłynął do moich uszu. Spokojny i opanowany, nie podobny do niej.
L: Po co tu przyszłaś ?
E: Musisz mi pomóc.
L: Ja ci w niczym nie musze pomagać, nie jestem ci nic winien, wiec nie rozumiem skąd taki rozkaz.
E: Oj Louis przestan dobrze ? Z tego co pamiętam to ty chciałeś poznać moich rodziców, więc masz za swoje. Lecisz ze mną do Nowego York'u.
L: A co mają do tego twoi rodzice ? Jaki znowu Nowy York ?
E: Bo to od nich musze wziąsc kase a oni są własnie w Nowym York'u. Powiedzieli, że dadza mi ją na dom, w który zamieszkam z tobą, bo oni dalej myślą, że jesteśmy razem. A nie chce już mieszkać w tych hotelach i żyć na walizkach. Zacytuje ich " damy ci kase na dom,jeżeli zamieszkacie w nim razem". Lecisz ze mna.
L: Pojebało cię ? I my mamy mieszkać w jednym domu ?
E: Serio jesteś takim idiotą czy tylko żartujesz ? Oczywiście, że nie bedziesz w nim mieszkać. Ja tylko potrzebuje ciebie do tego, żeby im pokazać jak świetnie nam sie układa i jacy jesteśmy szczęśliwi.
Później po prostu powiem, że zerwaliśmy i tyle a dom dalej będzie mój.
L: Czemu ja ? Nie możesz wziąsc kogoś innego?
E: Ja nie mam zamiaru dalej mieszkać w hotelach. Po za tym oni cię znają, a jakbym wzieła jakiegos przypadkowego to by go musieli poznać a to długo potrwa.
Niestety nie mam tyle kasy, żeby sobie wybudować wille, wiec jak pomożesz ?
L: Nie , bo to bez sensu i nie musze tego robić radź sobie sama.
W tym momencie na dół zeszła (T.I). Podeszła do mnie i złapała mnie za ręke.
Myśłałem że zwariuje.
T: Kto to ?
Eleanor popatrzyła najpierw na nia, później na nasze złączone ręce.
E: To wy jesteście razem ?
L: Tak
Nagle ręka (T,I) wypuściła moją. Spojrzała na mnie wystraszonym wzrokiem.
E: A to nie przypadkiem ty jestes z Harry'm ? To jak to w końcu wygląda ?
Już zrozumiałem o co jej chodziło. Nasz związek miał być w ukryciu. Nikt oprócz chłopaków miał o tym nie wiedzieć. Popełniliśmy wielki błąd mówiąc jej, że jesteśmy razem.
E: Teraz wszystko jasne, wasz związek nie wychodzi po za obręby tego domu, a twoim chłopakiem przed prasa jest Harry.
Bardzo ciekawe a zarazem żałosne, bo nie dość, że oszukujecie fanów to w dodatku samych siebie.
Skoro już to wiem to wypadałoby to w jakis sposób wykorzystać prawda ? Chyba, ze jest jakiś sposób, żeby tego nie wyjawiła reszcie świata, która na pewno będzie zbulwersowana, ze ich tak podle oszukujecie. Więc Louis masz jakiś pomysł ?
Usmiechneła sie cwaniacko i załozyła ręce.
L: Nie zrobie tego.
T: Ale czego o co chodzi ?
E: Pewną mała przysługe prawda Lou ?
T: Jaką przysługe Louis ?!
L: Mam z nią pojechać do jej rodziców, żeby ona wzieła od nich pieniądze na jej dom, bo przeciez biedna mała Eleanor cała kase przeznacza wyłacznie na ciuchy i kosmetyki !
E: Nie podnoś na mnie głosu ! Albo pojedziesz albo wasz sekrecik wyjdzie na jaw a potem wasza kariera sie skończy, szczególnie że słyszłam że wydajecie zaraz płytę. Wypadałoby nie podpaść fanom prawda ?
Nie wiedziałem co mam zrobić. Z jednej strony nie chce z nią jechać, zostawiać ich akurat kiedy za tydzień wydajemy płytę. Ale z drugiej strony to nie może sie wydać. Fani nas za to zabiją, że przez cały czas ich okłamujemy.
T: Musisz z nia pojechać.
L: Co ?? I mam cię tutaj zostawić ?
T: Czemu sie martwisz o mnie skoro zostaje z chłopakami ? Martw sie raczej o to żeby ona niczego nie powiedziała, bo wtedy bedzie koniec rozumiesz ? Zgódź sie nie ma innego wyjścia.
Popatrzyłem sie na nią, ale przekręciła głowe w drugą stronę.
Przełknąlem śline i z wielkim trudem powiedziałem że z nią pojade.
E: Fantastycznie no to za dwa tygodnie mamy samolot do Nowego York'u. Wszystkie szczególy podam kiedy indziej. Życzę miłego dnia.
Pomachała nam i odeszła. (T.I) zatrzasneła za nią drzwi i naburmuszona pobiegła schodami na górę. Złapałem ja szybko za ręke, a ona sie odwróciła.
L: O co ci chodzi ?
T: Jeszcze sie pytasz ? Jedziesz właśnie ze swoją była dziewczyną na wakacje z jej rodzicami i musicie być parą. Wiesz nic sie nie stało...
Powiedziała sarkastycznym tonem i uwolniła sie z mojego uścisku. Dogoniłem ją i złapałem za ramiona.
L: Dobrze wiesz że nie jade tam dla przyjemności. Sama powiedziałaś, żebym sie zgodził, więc tak zrobiłem.
T: A co wolałeś żeby wszystko wyszło na jaw ?
L: To w czym widzisz problem ?
T: A wiesz może w tym , że jedziesz tam z nią. I jeszcze macie udawać pare. No to fajnie miłego lizania z cudowną Eleanor.
L: Przestań ! Nie bedziemy sie całować co najwyżej mogę ją objąć to wszystko. Proszę ja też nie chce z nią lecieć. Uwierz mi do niczego między nami nie zajdzie.
T: Jasne.
Już miała wejść do pokoju, kiedy obróciłem ją w swoją stronę i pocałowałem. Odwzajemniła i zarzuciła ręce na mojej szyi, a ja objąłem ją w talii. Pogłebialiśmy pocałunek i stawał sie on coraz bardziej zachłanny. Miałem już zdjąć jej bluzkę, kiedy ktoś musiał nam przeszkodzić...
Z: Błagam nie tutaj.
Zaczeliśmy sie śmiać i kiedy wreszcie Zayn sobie poszedł spojrzałam na Louis'a.
L: Kocham cię. Ciebie i tylko ciebie. Ona nic dla mnie nie znaczy uwierz mi.
Uśmiechnęła sie, otworzyła drzwi i pociągnęła mnie za ręke. Zamknęła drzwi, przybliżyła sie do mnie i złączyliśmy nasze usta w pocalunku.
Jej ręce wędrowały po mojej klatce, za to moje po jej plecach. Zacząłem iść do przodu, zmuszajac ją przy tym żeby szła do tyłu. W końcu stanęła obok łóżka, lekko ją popchnąłem, żeby sie położyła, a ona pociągnęła mnie za sobą.
Zdjąłem jej bluzkę i teraz całowałem jej szyję, zaś ona odchyliła głowę, robiąc mi więcej miejsca. Schodziłem niżej i pieścilem jej dekolt i już miałem zajac sie stanikiem, kiedy ktos wszedł do pokoju.
Odsunałem sie od (T.I) i zwróciłem wzrok ku drzwiom. A w nich stał Styles ze zdziwioną miną i wytrzeszczonymi oczami. (T.I) szybko załozyła bluzkę i spojrzała pytającą miną na Harry'ego.
H: Przepraszam że tak bez pukania i w ogóle, że wam sie wciąłem, ale dzwonił Simon i prosił, żebyśmy gdzieś wyszli razem, żeby paparazzi nas zauwazyli i porobli zdjecia.
L: Niby po co ?
H: On twierdzi, że to pomoże kiedy bedzie o nas głośno przed płytą, która wydajemy za kilka dni. Ubierz sie i chodź. Poczekam na dole.
Wyszedł z pokoju, a (T.I) wstała z łóżka.
L: Czemu w takim momencie ? Jak zwykle tak to jest kiedy mieszka sie z tyloma osobami. I jeszcze pukać nie umieją.
T: Oj dobra już tak nie jęcz. Idę pa.
L: A buziak na pożegnanie ?
Uśmiechnęła sie i dała buziaka w policzek, potem wyszła.

~~ Z Twojej perspektywy~~

Zeszłam na dół, założyłam płaszczyk i wyszłam razem z Harry'm. Szliśmy w ciszy, słychac było tylko przejeżdzajace samochody i wiatr, który rozwiewał niesfornie moje włosy. Chciałam jakoś zacząć rozmowę.
T: To gdzie my mamy iść ?
H: Nie wiem pewnie musimy troche pochodzić po parku na jakiś najbardziej zatłoczonych ulicach, a potem na kolacje jeżeli bedziesz chciała.
Powiedział szorstko co mnie zdziwiło, jeszcze godzinę temu tak bardzo sie cieszył z tego, że to jednak nie on jest ojcem dziecka Victorii. Na jego miejscu humor by mi został jeszcze przez długie godziny, no ale nie chciałam wnikać.
Jednak miał smutną i zamyśloną minę. Szedł z rękami w kieszeniach i wpatrywał sie w chodnik.
H: Czemu mi sie tak przyglądzasz ?
T: Bo jesteś smutny i nie rozumiem dlaczego. Jeszcze przed chwilą byłeś taki radosny.
H: No wiesz dziewczyna która kocham nad życie własnie miała przespać sie z moim najlepszym przyjacielem, wiec chyba ma prawo być nieszczęśliwy.
Przygryzłam wargę i spuściłam wzrok. "Kocham nad życie". Te słowa nie mogly mi dac spokoju. Czy jestem dla niego aż ta ważna jak on mówi ?
Doszliśmy do parku i zaczeliśmy bładzić między ścieżkami. Postanowiłam sie troche do niego przybliżyć żeby faktycznie wyglądało, że jesteśmy razem. Teraz praktycznie ocieraliśmy sie rękami. Harry spojrzał na mnie i musnął delikatnie nasze palce. Za to ja zdecydowanie je złączyłam i teraz szliśmy za rękę. Widziałam, że Harry lekko sie uśmiechnął co było dużym plusem.
Usiedliśmy na ławce. Park o tej porze roku wyglądał pięknie. Mienił sie kolorem złota, pomarańczu i czerwieni. Po mimo, że jest zimno i tak lubię tę porę roku. Ma w sobie to coś.
Spojrzalam na Harry'ego. Bawił sie moimi palcami. Położyłam głowe na jego ramieniu i przymknęłam oczy. On niespodziewanie objął mnie ramieniem i pogładził po włosach.
T: Już wszystko dobrze ?
H: Tak i chciałem cię przeprosić nie powinienem tak zareagować. W końcu musze sie pogodzić z tym, ze wolisz jego.
Nie wiedziałaś co odpowiedziec. To było dla ciebie takie trudne. W końcu usiadłaś i odwróciłaś sie w jego stronę, spojrzał na ciebie a ty sie jeszcze bardziej przybliżyłaś. Spojrzałaś w jego zielone tęczówki, twoje palce muskały teraz jego policzek. Po chwili ujęlaś jego twarz w dłonie i przybliżyłas sie tak bardzo, że dotknęliście sie czołami. Nie mogłas sie powstrzymać i musnęłaś lekko jego wargi, które od razu to odwzajemniły pogłebiając pocałunek. Szybko sie od niego oderwałaś. Usiadłaś prosto  i spojrzałaś w chodnik i wzięłaś głeboki wdech.
T: Żeby było jasne Harry to był nasz ostatni pocałunek. Nie chce żeby Lou sie dowiedział. To nie bedzie fair wobec jego dobrze ? Mam nadzieje, że to zrozumiesz. Chciałam ci tym pocałunkiem pokazać, że jesteś dla mnie również bardzo ważny.
H: Tak wiem, ja też nie powinienem przecież to mój przyjaciel.
T: To co... przyjaciele ?
Podałaś mu ręke a on ją uścisnął. Usmiechnełaś sie lekko i wstałaś z ławki. Zaczęliście isć alejką w stronę domu.
T: Myslisz, że ktokolwiek nas widział ? Bo tak to to wszystko na nic.
H: Byli chowali sie między drzewami, ale wiesz nie chciałem ci mówić żebyś zaraz tutaj była jakaś sztywna i sie denerwowała. Musieliśmy być naturalni.
H: Wiesz że jutro masz swój pierwszy wywiad ?
T: Jak to ? Po co wywiad ?
H: No wiesz a pro po naszej plyty, trasy. Tylko sie nie denerwuj. Nie ma czym.
T: Jasne.
Powiedziałaś mało przekonującym tonem i od razu zrzedła ci mina. On chyba to zauważył i objął cie ramieniem.
H: Oj nie przejmuj się. Będzie fajnie. I chodź szybciej bo znowu będzie padać.
PRZEPRASZAM WAS BARDZO :'(
Wiem nawaliłam, rozdział dodany dopiero po miesiącu. :(
Musiałam trochę się zając nauką, żeby miec czerwony pasek i zabrakło mi czasu na dodawanie jeszcze rozdziałów. A po drugie musiałam jeszcze pomyśleć nad tym co będzie dalej w mojej opowieści i wierzcie mi mam już ja cała w głowie :)
A jak już go napisałam to to nie zapisałam i wszystko mi zniknęło wiec musiałam pisac od poczatku :/
Ale za to napisałam rozdział dłuższy tak na przeprosiny :)
No więc znowu namieszłam jak zwykle ;)
Louis wyjeżdża a pod jego nieobecność bardzo dużo sie wydarzy mogę Wam to obiecać :D
Jeszcze raz Was bardzo przepraszam :(
Mam nadzieje, że jeszcze nie zapomieliście o moim blogu :)
To chyba na tyle <3
Całuje :*
Olcia Styles