piątek, 4 października 2013

When I Look Back We're Falling Down

                                                  Włącz : KLIK
                                                 ~~~~ Louis~~~~
Po kilku godzinach spędzenia bez czynie po ulicach NY postanowiłem wrócić jakby to powiedzieć do domu. Tak mi sie nie chciało spędzać czasu czy w ogóle jej oglądać. Po prostu to co zrobiła albo postanowiła zrobić było okropne i naprawdę to ja jej nie poznaje.
Była kiedyś zupełnie inna, taka miła, uczynna. Teraz się zmieniła, tylko nie wiem czemu.
Tylko ciągle stawiam sobie to samo pytanie : " Czy między (T.I), a Harry'm coś się wydarzyło ? "
Czy faktycznie poszła z nim do łóżka ? Czy oni są już razem ?
Jeżeli na te wszystkie pytania mają pozytywną odpowiedź to już ją straciłem, a jeżeli nie to... sam już nie wiem, może ona faktycznie jego bardziej kocha.
Chciałbym, zeby dala nam szanse. Tak wiem spieprzyłem moja szanse i to była tylko moja wina, gdybym nie wyjechał... wszystko byłoby tak jak dawniej.
Otworzyłem sobie drzwi i powiesiłem kurtkę na wieszaku. Od razu do mnie podeszła El. No błagam, niech mi wreszcie da spokój.
E: Gdzieś ty był ? Wiesz jak się martwiłam.
L: Ty się martwiłaś o mnie ? Jaja sobie robisz ? Co ty moja matka czy co ? Nie musze ci się z niczego tłumaczyć.
E: Czemu jesteś nadal zły ?
Wytrzeszczyłem oczy i spojrzałem na nią z zażenowaniem. Ona naprawdę nie wie o co mi chodzi.
L: Czemu jestem zły ? Naprawdę chyba sobie ze mnie żartujesz. Chcialaś, żeby Harry, mój najlepszy przyjaciel przeleciał (T.I), osobę którą kocham, zrujnowałaś mój związek tym beznadziejnym wyjazdem i jeszcze masz czelność się pytać o co mi chodzi  ?
E: Czy tu takie trudne, że chciałam cię odzyskać ?
Przypomnij sobie jak ty sie czułeś kiedy twój niby przyjaciel był z (T.I). Co wtedy czułeś ? Czy przypadkiem nie chcialeś zrobić wszystkiego, żeby to ona była z tobą a nie z Harry'm ? I co tak prosto było zwrócić na siebie jej uwagę ? Myśle, że nie Louis. I szkoda, że nie doceniasz tego co dla ciebie zrobiłam.
L: Nie twoja sprawa co było między naszą trójką wiec łaskawie sie w to nie wtracaj. A co ty dla mnie takiego zrobiłaś ?!
Już powoli nie wytrzymywałem. Wiedziałem, że nie mogę jej nic zrobić , ale najchętniej by tego coś rozbił, ale rozwalił. Wszystko sie we mnie gotowało. Adrenalina podskoczyła. Moje nerwy też mogą być na granicy wytrzymania, jednak próbowałem się jakoś powstrzymać, żeby czegoś głupiego nie zrobić. Zacisnąłem tylko pięści. I próbowałem "zrozumieć" ją. Jeżeli to w ogóle możliwe.
E: Chciałam ci pokazać, że byłeś tylko zabawka w jej rękach. Osobą, która była tylko potrzebna do wzbudzenia w Harry'm zazdrości. Dlatego zostawiłam ich samych, żeby ci pokazać, że za twoimi plecami jest nie przewidywalna.
L: Wcale nie byłem jej zabawką ! I zamknij sie wreszcie nie masz pojęcia o niczym, wiec się nie miszaj w nasze sprawy ! Nie chce cię widzieć, znać i mieć z tobą jakikolwiek kontakt ! Nie mieszaj się w moje życie i w życie moich przyjaciół ! To co nas łączyło właśnie przestało istnieć i wcale tego nie żałuje !
Wyminąłem dziewczynę, jednak ona przytrzymała mnie swoją ręką, kładac ja na moim ramieniu. Spojrzałem na nią, a jej oczy sie szkliły. Przygryzła dolną wargę i położyła drugą rękę na mój policzek.
E: Kocham cię. Może kiedyś zrozumiesz na spokojnie po co ten cały cyrk. Teraz to już nie ważne bo i tak już po wszystkim, ale wiedz, że ja i tak będe w twoim życiu przez wspomnienia, które i tak zostaną i tak.
L: Które szczerze ? Najchętniej bym wymazał z mojej pamięci.
E: Teraz tak mówisz, kiedyś przypomnisz sobie te wszystkie nasze wspólne wieczory, kiedyś budziliśmy sie obok siebie z wielkim uśmiechem na twarzy, te wszystkie randki, wycieczki i nawet te zwykłe dni gdzie wylegiwaliśmy sie na kanapie. One mi na pewno zostaną tobie tez jeżeli tego chcesz czy nie.
Puściła mnie i sama weszła na górę. Obejrzałem sie za nią i spuścilem głowę. Teraz próbuje wzbudzić we mnie winę. Tylko, że wina nie leży po mojej stronie, tylko po jej. To nie moja wina, że kocham kogoś innego. A konkretnie (T.I).
Udałem się powolnym krokiem do pokoju, zarezerwować sobie najbliższy bilet do Londynu. Kiedy ogarnąłem loty samolotów okazało sie że najblizszy jest dopiero za dwa tygodnie, ponieważ są jakies problemy na lotnisku tutaj. Czyli, że w Londynie będę dopiero 30 stycznia, dzien przed sylwestrem. I co teraz ? Mam tutaj siedzieć bezczynnie z Eleanor i czekać dwa tygodnie. Przecież ja z nia tyle nie wytrzymam. Chcociaż w takiej sytuacji zostaje mi tylko czekanie.
                                                      ~~~~Ty~~~~
T: Powiesz coś wreszcie czy będziesz tak stał ?
Byłam już taka wkurwiona, że tego sie nie dało opisać. Próbowałam opanować emocje, ale on nic nie mówił. Tylko stał sobie, wpatrzony we mnie.
H: Nie wiem co ci nawet powiedzieć, jestem idiotą, że w ogóle uległem Eleanor, ale w pewnym sensie mówiła ona od rzeczy.
Wykorzystaj szanse, jaka została ci dana. I próbowalem ciągle byc przy tobie, spędzac z tobą ten czas, kiedy jestesmy sami. Wiedziałem, że jak teraz sie wszystko uda to już tak zostanie. Ja z tobą, a Louis z El.
T: A ten tekst zaciągnij ja do łóżka i będzie twoja ? Chcialeś mnie przelecieć ?! Wtedy w przymierzalni !
Wykrzyczalam mu to w twarz przez łzy i rzuciłam sie na niego z rękami. On złapał mnie za nadgarski, broniac sie przed moimi "ciosami".
H: Uspokój sie !
T: Nie własnie, ze nie ! Chciałeś mnie wykorzystać, żebym była twoja i nie ochodziło cie to czy coś do ciebie czuję ! I wiesz co by ci sie to może udało, gdyby nie ta fanka ! Jak mogłam być taka głupia ?! Tobie chodziło tylko o seks !
Wyrwałam sie z jego uścisku i odgarnełam moje potargane włosy do tyłu. Usiadłam na sofie chowajac twarz w dłonie. Zauważylam, że Harry klęka przedemną. Złapal moje ręce z twarzy, pozwalajac na to, zeby sie na niego popatrzyła.
H: Spójrz na mnie. To co powiedziałaś przed chwilą to były same kłamstwa rozumiesz ? Nigdy nie chciałem cie wykorzystać w taki sposób, nawet bym nie potrafił bo mi za bardzo na tobie zalezy.
To w przymierzalni zrobiłem to pod wpływem impuslu. To nie miało nic wspólnego z namogami El. Ona myślała, ze przez seks po prostu będziesz moja. Jednak ja od razu wiedzialem, ze tak nie bedzie, wiec nawet o tym nie myślałem. Chciałem cie odzyskać w sposób normalny, a nie dzieki jej pomysłowi. Naprawde przepraszam cie.
Kręciłam ciągle przecząco głową i odepchnęłam go od siebie, wstajac przy tym z fotela. Stanełam niedaleko niego, zakładając ręke na piersi.
T: Nie chce wiedzieć co ona takiego wymyśliła, bo mnie to naprawde nie obchodzi. Nie rozumiem tylko czemu na coś takiego sie zgodziłeś ! Nie tłumacz sie, bo nie chce wyjaśnień. Jeżeli chciałes mnie odzyskać brawo, udało ci się !
Harry, my juz nigdy nie będziemy razem.
Musisz w końcu sie obudzić i przypomniec sobie to wszystko co sie między nami działo, kiedy byliśmy razem. Sory, ale ja nie będe sie w bawić. Musisz sobie znaleźć kogoś kto lubi takie gierki.
Chciałam odejść, jednak natychmiast mnie złapal za łokieć.
H: Czy jeszcze między nami będzie tak jak dawniej ?
T: O jakim dawniej myslisz ?
H: Kiedy mogliśmy rozmawiać do 3 w nocy, a potem pisać jeszcze sms z sąsiedniego pokoju. Kiedy nawzajem sie budziliśmy, lejac na siebie zimną wode. Czy jeszcze będzie podobnie ?
Nic nie powiedzialam tylko poszłam na góre do pokoju.
Czy ten cyrk sie wreszcie skończy ?

Wreszcie rozdział :) Dzisiaj troche krótki, bo nie mam czasu na dłuższy, następny pewnie będzie taki jak reszta  :D
No i jak sie Wam podoba ? :D 
Mam nadzieje, że jakoś ujdzie....
Dziękuje za komentarze pod ostatnim postem <333
Piszcie co myślicie o tym :)
Do następnego :*
Całuje :*
Olcia Styles

sobota, 28 września 2013

If I Want You, I Gotta Have That

Przez kolejne dwa tygodnie więcej nie rozmawiałam z Louisem.  On dzwonił ja nie odbierałam. Nie chciałam z nim miec kontaktu, bo on zaraz by mówił, że mnie kocha, ale jednocześnie jest z El.
Takie coś nie ma  sensu, po mimo, że za każdym razem kiedy słysze te dwa słowa, zawsze zbiera mi sie na płacz. I nawet nie potrafie tego opanować. Tak jest i koniec.
Jeszcze dwa tygodnie bez niego i sylwester. I trzeba będzie sie zmierzyć z tym wszystkim. Z nim, z Eleanor. Zaraz trasa, oczywiście, jeżeli wszystko pójdzie, bo już była przekładana z dwa razy.
A skoro sylwester już niedługo postanowiłam kupić sobie jakaś sukienkę. Niestety Rose nie ma, wiec musi mi pomóc Harry. Ehhh mam nadzieje, że ze mną pojedzie, bo sama sobie nie poradzę.
Nie chciało mi sie go szukać wiec po prostu głośno krzyknęłam. Sądziłam, że przyjdzie dopiero za jakieś pięć minut, a on wpadł do mnie do pokoju w ekspresowym tempie.
H: Co sie stało ?!
T: A co miało sie stać ? Chciałam tylko, żebyś przyszedł.
H: Juz myślałem, że coś ci sie stało. Uff.
T: Okeeeeej. Nie ważne. Jedziemy do centrum handlowego szykuj sie.
H: Po co ? Nie mozesz sama ?
Faceci pomyślałaś. Wstałas z podłogi i podeszłaś do niego, stając z nim twarzą w twarz.
T: Potrzebuje sukienki na sylwestra, sama nie kupię, bo bez pomocy kogoś nie będe potrafiła sie zdecydować.
H: Ale to jest nudne, nie mozesz wybrać jakieś sukienki, którą już masz ? Przeciez one zajmują połowe twojej szafy.
T: Nie mam czasu na pogaduchy, to jedziesz ze mna i mi pomożesz czy mam wziąźć jakiegoś przypadkowego chłopaka, którego spotkam po drodze ? Jakiś na pewno mi pomoże.
Uśmiechnełaś sie zadziornie, a na jego twarzy pojawil sie grymas.
H: Czekam na dole.
Powiedział smętnym głosem i wyszedł z mojego pokoju. Szybko spakowałam do torebki telefon i portfel i zeszłam na dół. Ubraliśmy sie w kurtki i zamknęlismy drzwi.
                                                                  Włącz : Klik
Na dworzu padał śnieg, a na kostce był lód. Nie zważajac na powierzchnie po której ide, szłam żwawym krokiem.W pewnym momencie poślizgnęlam sie na lodzie. Przechyliłam sie do tyłu, myślaląc, że zaraz sobie coś stłucze. Potem poczułam, że Harry łapie mnie od tyłu, niepozwalac, zebym sie przewrócila. Oszołomiona otworzyłam oczy, a nade mną był Harry. Uśmiechał sie do mnie.
H: Nic ci nie jest ?
T: Nie, dziekuje i z czego ty sie tak śmiejesz ?
H: Bo szłaś taka pewna siebie, az tu nagle lecisz do tyłu. Nie widzisz, że tu jest lód ?
Przewróciłas oczami i wstałaś. Tym razem szlas powoli, starajac sie nie stracić równowagi. Przez caly czas słyszałaś śmiech Harry'ego. Odwróciłaś sie na pięcie i mocno walnęłas go w ramie. Przez to zaczął sie śmaic jeszcze bardziej. Westchnęłaś lekko i otworzyłas sobie drzwi.
Wsiadłam od strony pasażera, Harry obok i ruszyliśmy. Podróż trwała może 15 minut. Wpatrywałam sie przez cały czas w okno, obserwujac jak powoli spadaja płatki śniegu.  Potem już tylko chodzenie od sklepu do sklepu i szukanie odpowiedniej sukienki. Niestety żadna nie była dla mnie i wszystkie były jakieś brzydkie. Harry oczywiście podpierał sie o jakiś wieszak ubrań. Załamałam ręce i chyba faktycznie będe musiała pojść w sukience, którą już mam.
W pewnym momencie Harry przewrócił oczami i zza pleców wyciągnął czarną, prostą sukienke do połowy uda, a rękawy miała z koronki. A w drugiej ręce czarne szpilki. Zaświeciły mi sie oczy, a on sie na to uśmiechnął.
H: Przymierz.
Usmiechnełam sie szeroko i szybko pobiegłam do przymierzalni. Kiedy sie ubrałam,wyjrzałam zza kotary i zawołałam Harry'ego. Kiedy przyszedł otworzył usta i lustrował mnie od góry do dołu. Patrzyłam na niego w lustrze odwrócona do niego plecami.
T: I jak może być ?
H: Wyglądasz niesamowicie.
T: Nie przesadzaj, trzeba jeszcze troche ogarnąc włosy, założyć biżuterie i dopiero wtedy jakoś to będzie wyglądało.
H: Tak jak jest teraz jest idealnie.
Uśmichnełas sie lekko, on odpowiedzial tym samym. Próbowałam rozsunać suwak na moich plecach jednak nie dosięgałam
T: Pomożesz mi tak rozsunać z tyłu suwak ?
T: Harry ! Co sie tak patrzysz ?
H: A.. przepraszam już ci pomagam. Jedną ręke położył na moim ramieniu a drugą zaczął rozsuwać tą cudną sukienke. Kiedy już ją rozsunał myślałam, że wyjdzie i mnie zostawi, żebym sie ogarneła. Jednak widocznie on miał inne zamiary. Zdjał mi ja od góry, pozostawiajac mnie w samej bieliźnie. Zarumieniłam sie lekko i spuściłam głowe. Potem odwróciłam w jego stronę i lekko pomachałam ręką dajac znak, że ma już iść.
On ją złapał i zaczął lekko przesuwać swoją ręke w góre najpierw łokieć, ramię , poźniej na mój policzek.
A drugą położył na mojej talii.
T: Harry...
Nie dał mi dokonczyć tylko złączył nasze usta w pocałunku, przyciskajać mnie do jednego z luster przymierzalni. W pewnym momencie złapał mnie za uda i podniósł moje nogi tak, że teraz obejmowały jego.
Fanka : To Harry i (T.I) !!
Spojrzałam w stronę dochodzacego głosu. Przed kotarą stała jakaś 13-letnia dziewczynka z kilkoma torebkami w ręce. Momentalnie odsunełam sie od Hazzy na tyle ile mogłam. Spojrzałam na niego a potem pokazałam na dziewczynkę. On chyba nie zrozumiał, wiec po prostu złapałam go za ramię i zasunęłam za nim kotarę. Ubrałam sie szybko i usiadłam na pufie.
Z jej strony to mogło wyglądać jakbyśmy uprawiali sex. Chociaż gdyby nam nie przeszkodziła, czy miedzy nami by do czegoś takiego doszło ? Oby nie. Nie na pewno, nic by sie nie stało, bo przecież bysmy sie oganęli. Po za tym co w niego wstąpiło ? Nie powinien tego zaczynać, a ja nie powinnam jemu sie dawac.
Zabrałam swoje rzeczy i mój strój na sylwester i skierowałam sie do kasy. Zauważyłam Harry'ego na ławce przed sklepem, bez słowa przeszłam koło niego kierujac sie na parking.
Jechaliśmy w ciszy. Droga sie strasznie dłużyla z powodu gigantycznego korka. Myślałam, że zwariuje.
H: Przepraszam. Nie powinienem. Nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło. Wyglądałaś tak uroczo w tej sukience...
T: Serio ?! Uroczo w sukience ?! Kpisz sobie ? Chyba sobie wtedy myślaleś, ze seksownie w bieliźnie, nie tak było ? Przynajmniej byś nie kłamał !
H: Tak wyglądałas seksownie w bieliźnie to chciałas usłyszeć ?! Uwierz mi tak pomyślałem. To prawda. I co dasz mi za to medal ? Poniosło mnie rozumiesz ? Nie nie rozumiesz, że mnie potwornie kręcisz i że, nadal cię kocham. Nie rozumiesz tego bo w dalszym ciągu w twojej głowie siedzi Louis !
Walnał mocno w kierownice i potem połozył na niej głowe. Spojrzalam na niego a potem pokreciłam głowa, nie dajac odpowiedzi. Potem przez reszte drogi nikt sie nie odzywał.
Kiedy wróciliśmy do domu, ja poszłam do salonu a Harry do siebie. Obok mnie leżał telefon Harry'ego, który zaczał wibrowac. Zobaczyłam kto dzwoni. El. Zaczeło mi sie gotować. Przwróciłam oczami i olałam jej telefon. Harry'ego nie wołałam, bo nie widziałam potrzeby. Za siódmym razem nie wytrzymałam i odebrałam i już chciałam mówić, że Harry nie może odebrać, ale ona mi przeszkodziła.
El: No wreszcie ! Ile można czekać aż go odbierzesz ? Nie ważne jak tam akcja z (T.I) ? Mam nadzieje, że juz jest twoja, bo za niedługo wracamy. A jak nie to zaciągnij ja do łóżka i tyle. Wymyślisz coś, licze na ciebie.
A jezeli sie jeszcze ten nie zajałeś to na co czekasz ? Teraz albo nigdy. Ja kończe trzeba gdzies skoczyc aby nas prasa zauwazyła i przy okazji (T.I). Trzymaj sie. Pa.
Rozłączyła  w ekspresowym tempie. A co tu chodzi jaka akcja ? Czemu na niego liczy ?
Harry ma przejebane jeżeli to prawda.
Akurat schodził dół. Podeszłam do niego.
T: Możesz mi wytłumaczyć o co chodzi Eleanor ? Co za akcja ? I o co chodzi w ogóle z jakimś wymyslisz coś ? I jak to miałeś mnie zaciagnać do łóżka ?!
Nic nie słyszłałam prócz naszych oddechów.
T: Harry kurwa odpowiedz mi !
                                                         ~~~~ Louis ~~~~
L: Eleanor ! O czym ty przed chwilą mówiłaś ?
El: Nie wiem o czym mówisz.
L: Dobrze wiesz, rozmawiałaś z Harry'm o nim i o (T.I). I przy okazji o nas ! Wytłumacz o co tu chodzi !
El: Louis ja ci wszystko wytłumacze...Chciałam cie odzyskać ! Ale jak była ona to nic by z tego nie wyszło. Chciałam, żeby była z Harry'm....
L: I dlatego kazałaś mu zaciągnać (T.I) do łózka ?! Ty jestes jakaś powalona ! Nie chce cie znać ! A i wiem, ze ty wcale nie chcesz kasy od twoich rodziców ! Ty po prostu chciałas odciągnac mnie od (T.I) mam racje ?!
El: Zrobiłam to dla nas Louis ! Nic nie rozumiesz ! Ja cie nadal kocham ! A Harry ją wiec pomyślałam, że...
L: Ty już wiecej nie myśl ! Mam cie dosyc rozumiesz ? Teraz tylko będe czekąl na kolejny samolot do Londynu.
El: Ale Louis musisz mnie zrozumieć !
L: Nie musze i uwierz teraz byłem z toba tylko dlatego, ze probowałem zapomnieć o (T.I). Ja nic do ciebie teraz nie czuje, chyba, że obrzydzenie.
Wyszedłem szybko z domu, trzskajac drzwiami. Spacer teraz na pewno mi pomoże.
Jest rozdzial :D Jak sie Wam podoba ? ;)
Chyba może być no nie ? ;)
Jest długi co mi bardzo odpowiada :)
No to już wiecie o co chodziło Eleanor :D Przynajmniej to sie wyjaśniło.
Dziękuje za komentarze pod ostatnim postem <33
Piszcie co myślicie o tym :3
Do następnego :*
Olcia Styles

piątek, 20 września 2013

I Wonder If I Ever Crossed Your Mind

                          Dedykuje rozdział Elizabeth .x  Kc Słoneczko <33
Ważna notka pod rozdzialem :3                       Włącz : KLIK
Obudzil mnie dzwięk sms. Spojrzałam za zegarek stojący na mojej szafce nocnej. 3.03. No chyba sobie ktoś żarty robi, budzac mnie o tej porze. Niechętnie siegnęłaś po telefon. Na wyświetlaczu pojawiło sie jego imię. I przy okazji te słowa :
                                            Przepraszam :C 
                                            Nie chce żebyśmy sie kłócili. :'(
                                                                            Louis 
Usiadłaś na łóżku i z pięc razy czytałas tego sms. Zablokowałas po tym telefon, lecz po chwili przyszedł kolejny : 
                                             Tęsknie xx 
 Przewróciłas oczami i wtuliłaś się w swoją kołdre, przez to było widać ci tylko głowe.
Juz sama nie wiedziałaś czy byłas na niego zła. Może to powiedzial pod wpływem emocji. Trudno nie chce mi sie nad tym teraz zastanawiać, on wyjechał. Moze dzieki temu troche odetchniemy i będzie nam na razie lepiej bez siebie. 
Chociaż co za różnica on jest z Eleanor, wiec i tak to nic nie zmieni. Po mimo, że go kocham, chce żeby był z El. Trudno. Może jego miejsce właśnie było przy niej. 
I znowu dzwiek sms. Czy on wie że u nas w Londynie jest 3 godzina ? Nie ważne, po raz kolejny spojrzałaś na telefon.
                              Kocham Cię <3  Nie bądź zła :C I odezwij sie :/
Tym razem miałaś ochote po prostu roztrzaskać ten telefon o ziemie. On chyba naprawde nic nie rozumie. Po za tym skoro jest z El to po co on mi jeszcze bardziej miesza w głowie. Tak chciało ci sie spać, że telefon i tak wylądowal na podłodze, a ty zasnęłaś. 
Po dość ciekawej nocy wstanie o 11 nie było dla ciebie niczym dziwnym. Zrobiłas sobie płatki i usiadłas w salonie na fotelu. Skakałaś po kanałach, nie mogąc sie zdecydować co obejrzeć. 
H: Siema, co oglądasz ?
Dał ci buziaka w policzek siadajac koło ciebie i obejmujac cie ramieniem. Wyrwał ci pilota i zaczał zmieniać kanały skakajac po nich co 20. Spojrzałaś na niego dziwnie, a on nawet nie zareagował tylko dalej czegoś zawziecie szukał. 
H: Obejrzyjmy to. 
Leciał jakiś program o gwiazdach, ogólnie jakieś ploty i tym podobne.
T: Nigdy nie chciałeś czegoś takiego ogladać, bo mówiłes że sa tu same kłamstwa.
H: A dzisiaj chce.
Wyszczerzył sie i jeszcze mocniej mnie objął. Przęknęłam łyżke płatków i złapałam za ręke powodujac, że teraz jego ręka którą mnie obejmował spoczeła na jego kolanie, a moja była na misce z płatkami.
H: To co nawet cie objąć nie mogę ?
Powiedział smutno, a ja tylko odpowiedziałam krótkim " nie ". Założył rece na piersi i ciągle nerwowo patrzył sie w telewizor. Po jakiś 5 minutach kiedy chciałam pojść do kuchni, on złapał mnie za ręke i przyciągnąl na fotel.
H: Siedź. No kurde kiedy to będzie ?
T: O co ci chodzi ?
Nie usłychałam odpowiedzi od Lokowatego, wiec przewróciłam oczami i wrócilam do mojej poprzedniej pozycji siedzacej.
Po chwili reporterka kończac mowic o jakieś gwieździe, zaczeła temat One Direction.
Westchnełąm głeboko i wziełam kolejną łyżke płatek, po chwili zaczeła mówić i na ekranie ukazały sie dwa zdjęcia.
R: Louis Tomlinson i Eleanor Calder znowu razem ! Okazało sie, ze Louis specjalnie przełożył trase koncertowa tylko po to, żeby spędzić troche czasu z El i dlatego poleciał do niej aż do Ameryki, żeby sie z nia spotkać. Para teraz wszedzie chodzi razem, można ją zobaczyć na ulicach NY.  Takim to pozazdrościć.
W pewnym momencie wyplułas wszystko co miałas w buzi i wstałaś z fotela.
H: Ej co ty robisz, wszystko dobrze ?
Chciałaś juz coś powiedziec, ale reporterka zaczeła mówić dalej.
R; A co sie dzieje między (T.I), a Harry'm ? Czyżby para rozstała sie po pocałunku jej i Louisa Tomlinsona, kiedy owy chłopak miał polecieć do El ? Czyżby jego najlepszy przyjaciel zabrał mu dziewczynę ? Albo (T.I) była tylko zabawką Lou z braku milośći jego życia czyli El ? Niestety na razie nie potrafimy odpowiedziec na to pytanie, ale między nią a Harry'm wiszał jakies czarne chmury. Dziękujemy państwu...
Nie słuchałaś jej dalej. Kompletnie zapomniałaś że nadal udajecie ten zwiazek z Harry'm. I skad wiedza o pocałunku ? Czemu wymyślają takie farmazony ?
Spojrzałas na Hazze, który jeszcze przed chwilą patrzył na pania reporter.
T: Wiesz, że musimy to skończyć, prawda ? Nie możemy tak wszystkim oszukiwać. To nie ma sensu, zrozumiesz to wreszcie ? Albo może chcesz, żeby takie farmazony wymyślali jacyś jebnieci ludzie.
H: Ale nic sie nie stało.
T: Nic sie nie stało ? Teraz beda ludzie uważać nie tylko Louisa za jakiegoś głupka który nie może sie zdecydowac którą woli, ale również mnie i ty jeszcze mówisz, że nic sie nie stało ? Pojebało cie ? Mamy to zakończyć, po prostu ogłosimy, że z nami koniec i tyle.
H: No przestań panikować teraz możemy pokazać, że wszystko jest między nami ok. No chodź.
T: Gdzie znowu ?
H: Oj byle gdzie, po prostu wyjdźmy z tego domu, bo nie chce mi sie w nim cały miesiąc siedzieć.
Spojrzalam na niego z zażenowaniem i poszłam na góre sie przebrać. W swojej szafie nie mogłam znaleźć bluzki, wiec poszłam do Harry'ego, może gdzies u niego sie zapodziala.
Grzebiac w szafce znalazłam jakaś koperte i podpisaną " Zdjęcia". Pomyślałam, że to może Loczka kiedy był mały. Otworzyłam ją  i zaczęlam je przegladac. Faktycznie było pełno jak Harry był mały Kiedy je ogladalam uśmiechałam sie sama do siebie. Lecz ostatnie dwa zdjęcia wcale nie powodowały na mojej twarzy uśmiechu.
Czyżby to była prawda ? Ale czemu ja o tym nie wiedzialam ? Lecz zdjęcia mówiły same za siebie. Wtedy do pokoju wszedł Hazza. Oderwalam wzrok od zdjęc i spojrzaalm a niego, przy okazji odrwacajac te zdjecia w jego stronę.
H: Gdzie je znalazłaś ?
Bez słowa pokazałaś na koperte oraz na otwartą szafke. Chciałam juz zadać mu to pytanie, ale mnie uprzedził.
H: Tak byłem z nią. Jeszcze przed jej zwiazkiem z Louisem. Na poczatku było fajnie, ale pozniej sie psuło, ale wiedzialem, ze ona pokocha Lou tak samo jak on ją, dlatego ich ze sobą poznalem no i widac nie myliłem sie. A dlaczego grzebałas w mojej szafce ?
T: Szukalam mojej bluzki.
Powiedzialam oschle i skierowałam się do siebie. On złapał mnie za reke, chcąc żebym sie zatrzymala.
H: Ale to chyba nic nie zmienia prawda ?
T: A niby co ma zmieniać ? Nie ważne to twoje życie. A i jeżeli już chcesz gdzieś wyjść to za piec minut na dole.
Zamknełas z hukiem drzwi i próbowałaś doprowadzić sie do porzadku. Po chwili zeszłaś na dol i w tym samym czasie schodzil tez Loczek. Wzięlaś kurtke z wieszaka i otworzyłaś drzwi, nie pozwalajac, żeby to zrobil Hazza. On westchnał i zamknal za nami drzwi. Kierowałam sie w srtone parku, bo to jedyne miejsce gdzie nie ma jakiś tłumow.
Szliście w ciszy w zasadzie to ty szłas z jakies 4 metry od niego, a on próbował cie gonic. Usiadłas na pierwszej lepszej ławce i wpatrywałas sie w pare siedzącą naprzeciwko. Tacy szczęśliwi, zakochani.
H: My też kiedyś tacy byliśmy.
Usiadł koło mnie i dalej spoglądał na gołąbeczków. Ja zrobiłam to samo a palce zaczęły mi nerwowo chodzić.
T: To czemu teraz tak nie jest ?
Odwróciłam głowe w jego stronę a on zrobił to samo. Popatrzyłam w jego zielone oczy. Hazza mnie objał ramieniem i pocałowal w głowe. Wtuliłam sie w jego klatke piersiową, chłonac jego zapach.
H: To jak kończymy nasz "zwiazek" czy wolisz dalej to ciągnać ?
Przygryzałaś lekko warge i wpatrywałam sie w swoje buty.
H: Chodź dawno sobie nie zrobiliśmy zdjecia.
Usmiechnęłas sie lekko i przyblizyłaś sie abyś sie zmieściła w obiektywie telefonu. Harry mnie pocałował w policzek, pozostawiacjac swoje wargi na nim, aby zdjęcie jakoś wyszlo. Uśmiechnełaś sie szeroko i po chwili mogłam zobaczyć nas na ekranie jego iPhone'a.
                                                     ~~~~Louis~~~~
Siedziałem sobie na krześle w kuchni, trzymajac nerwowo telefon. Nie odpisuje, nie odzywa sie. Macie racje myśle o niej i za nią cholernie teksnie. Wiem głupi jestem, że wysyłałem jej wiadomości o 3 w nocy, po prostu zupełnie zapomniałem o zmianie czasu. Louis idioto już nawet o takich rzeczach zapomninasz !
W pewnym momencie na moich kolanach usiadła moja dziewczyna. Ehh czy ja wiem, czy ja chce z nią być ?
Moze po prostu dzieki niej myśle, że zapomne o (T.I). Jednak to i tak zapominanie nic nie da, bo ona ciągle siedzi mi głowie. Głupi jestem, ze dałem jej odejsć. Mógłbym mówić o sobie milion takich przymiotników, bo taka jest prawda. I nikt mi nie będzie wmawiać, że jest inaczej.
El: Zobacz co Hazza wstawił.
L: Słuchaj mało mnie obchodzi co on wstawia na Twitter'a, wiec odpuść sobie.
El: Oj daj spokoj spojrz.
Przewrócilem oczami i spojrzałem na wyświetlacz jej telefonu. (T.I) i Hazza. I jeszcze serduszko w opisie. Czyżby byli razem ? Nie ! Ale dlaczego ? Mialem najgorsze przeczucia. Jeżeli ona teraz jest z nim to on jej tym razem nie wypuści. Nie pozwoli na to, żeby coś sie miedzy nimi popsuło. A jeżeli faktycznie ona sie zgodziła ?
Czy już na zawsze ją straciłem ?
                                                      ~~~~Ty~~~~
W pewnym momencie telefon zaczal mi wibrować. Louis.
H: Kto to ?
T: Rose pewnie chce sie pochwalic jak tam na tej Majorce, wiesz co to może ty już idź do domu, a ja sama dojde ok ?
H: Przecież możemy wrócić razem.
T: Ale wiesz, ja chce zostac sama.
H: Dobrze widzimy sie w domu.
Kiedy był w wystarczająco dalekiej odległości postanowiłam wcisnac zielona słuchawke. Po myślałam, że jak teraz nie odbiore to już ciagle bedzie wydzwanial.
T: Halo ?
L: Czemu mi nie odpisujesz ?
T: Wiesz pisanie o 3 w nocy nie jest moim ulubionym zajeciem w nocy wiec przepraszam bardzo, jeżeli to w jakiś sposób cie uraziło.
Powiedzialem ze złością, czekajac na jakad odpowiedź.
L: Wiem przepraszam zapomniałem o tych godzinach. Jesteś nadal na mnie zła ?
T: Nie wiem Louis. Wiem tyle, że to co wtedy powiedziałeś mnie bardzo uraziło i...
L: Tak wiem jestem idiotą i przepraszam za to. Naprawde zalezy mi na tobie wiesz ? Ale skoro już jesteś z Harry'm to wiem, ze nie mam już u ciebie szans.
T: Zaraz przecież ja nie jestem z Harry'm skad takie przypuszczenia ?
L: Zdjęcie na Twiiterze mówi samo za siebie. Czyli co wy nie jesteście razem ?
T: Nie i wiesz musze kończyć pa.
L: Ale (T.I) zaczekaj....
Rozłaczyłam się od razu nie zwracajac uwagi na to, czy on coś dalej mówił czy nie.
On jest teraz z Eleanor i widocznie już tak musiało być.
Ale skoro mu na mnie dalej zależy, a mi na nim chyba też, to nic już z tym sie nie da zrobić ? Czy jeszcze kiedyś sie nam uda ?
Jest rozdział :D
Szczerze ? Chyba mi jakoś tam wyszedł ;) Wiem tyle, że jest dluuuuugi i właśnie taki miał być :D
Taka niespodzianka, chociaz jestem strasznie zmęczona i oczy mi sie same zamykaja to jednak sie uwziełam i go dodałam :D
I co myślicie o tym rozdziałe ? :3
Piszcie w komentarzach :D
A i dziekuje bardzo za poprzednie komentarze <333
Nastepny nie wiem kiedy dodam....

I teraz jest sprawa. Chciałabym, żebyście no "stworzyły" dziewczyne Nialla :D
Ehh wygadałam sie że Niall bedzie miął dziewczyne, no ale chciaąłbym, zebyście to Wy wymyśliły jej imie i tak dalej, dlatego przez jakis czas będa ankiety co do niej i będziecie mogły głosować :D Ankiety powinny sie niedługo pojawić ;)

Całuje :**
Olcia Styles

piątek, 13 września 2013

He Doesn't Want To Lose You

                                                          Włącz : Klik
I powiedz dlaczego zycie tak często płata nam figle ? Czemu nie idzie nic po naszej myśli ?
Tak jak my byśmy chcieli.
A zawsze dostajemy coś innego, czasami lepszego, lecz często też coś złego.
Nic nie jest takie jak sobie mysnimy, wymarzymy i dlaczego ?
Dlaczego wszystko potrafi sie zepsuć, przez jedną kłótnie, jedno zdarzenie ?
I moment, w którym już nie wiesz co robic, bo jestes bezsilna, nie masz pomysłu co będzie dalej, jak to wszystko sie dalej potoczy.
Chciałaś być szczęsliwa. Myślałaś będe śpiewać z One Direction, kariera, koncerty, wywiady.
Jednak dostałaś zupełnie cos innego. Po mimo, że poznałas wiele wspaniałych ludzi to jednak nie wyobrażałaś sobie tego. Nigdy byś nie pomyslała, że mogłabyś sie zakochać w dwóch chłopakach na raz i jeszcze do dodatku w Harry'm i Louisie jednocześnie. Ta myśl cie przerastała.
Może Louis miął racje. Może ja po prostu nie umiem sie zdecydować i przez to ranie nie tylko siebie, ale jeszcze i ich.
Louis za chwile jedzie od tego incydentu rano nie wyszłam z pokoju. Nie chce go widzieć, a jak zejde to chłopcy zaraz beda sie pytać co mi sie stało, dlatego wole zostać sama w pokoju, na łóżku, czytajac książke i słuchać muzyki.
Moze mu powinnam dojść do słowa, posłuchac go, ale ja nie mam na to sił. Fakt wiedzialam, że predzej czy poźniej z nią będzie, ale nie myślałam, ze od razu zmieni zdanie co do mnie. A moze zawsze tak myślał ?
Nie wiem sama, moze jak nie będziemy sie widzeć jeszcze ten miesiąc samo sie wszystko ułoży.
Mam taka nadzieje...
                                                         ~~~~Harry~~~~
H: Nie zrobię tego, nie mogę !
El: To nie chcesz jej odzyskać ?
H: Tobie chodzi tylko o, żeby Lou zapomniał o niej, wcale nie obchodzi cię ja czy ona.
El: To źle że chce być szczęśliwa ? I powiem ci jedno, że jezeli teraz sie tym nie zajmiesz to już nigdy nie bedzie twoja. Kiedy on sie dowie o tym wszystkim na zawsze sobie ją wybije z głowy. Nie rozumiesz tego ? Ona będzie szczesliwa z toba a ja z Lou i wszystko będzie tak jak dawniej.
Nie rozumiesz tego ? Albo ty wcale nie chcesz z nią być.
H: Chce dobrze o tym wiesz. Też chce, żeby wszystko było tak jak dawniej, bez Louisa. Tylko ja i ona i brak osoby trzeciej.
El: Dlatego musimy wykorzystać teraz ta szanse, póki ją mamy. Zaczynaj od razu. Nie ma po co czekac.
H: A nie ma inego sposobu ? Czemu mamy ich ranić ?
El; Nie sądziąlam, że jestes taki tępy. Pomyśl trochę. Jeżeli teraz sie tym nie zajmiemy to juz nigdy nie będziecie razem.
Podeszła do mnie najblizej jak mogła i uniosła głowe na tyle, zeby popatrzec mi w oczy.
H: Wiesz nie byliśmy tak blisko odkad byliśmy razem.
El: Nie przypominaj.
Dała mi buziaka w policzek i uśmiechnela się.
El: Jeśli ich kochamy to o nich walczmy.
Wyszła, zamykajac przy tym drzwi. Musiałem to sobie na spokojnie przemysleć.
Ale czy to bedzie dobre rozwiazanie ? Czy nie lepiej po prostu być przy niej, przecież sama powiedziała, że kiedy będzie gotowa to sama mi powie, że chce być ze mną.
I stanąłem między motłem a kowadłem. Musze to przemyśleć. Nie chce jej ranić.
Ona jest dla mnie najwazniejsza.


                                                           ~~~~Ty~~~~
Usłyszałam spory harmider z dołu. No tak Lou wraca do NY. Muszą sie z nimi pożegnać.
Podeszłam do okna. Lou otwierał drzwi El. Ona wsiadła, zamykajac przy tym drzwi.
Louis odwrócił sie jeszcze w stronę domu i moment kiedy jego wzrok padł na moje okno, kiedy spojrzał sie na mnie. I w pewnym momencie wbiegł szybko do domu. Spojrzałam na to zdezorientowana.
Nie zdażyłam sie nawet odwrócić, kiedy do mojego pokoju wbiegł on.
L: Prosze cię zrozum to nie mialo tak wszystko wygladać, nie pojade wiedzac że jesteś na mnie obrazona, bo tego nie przezyje, mozesz to w końcu zrozumieć ?
T: Louis...
L: Daj mi skończyć. Może i faktycznie ta cała sytuacja między nasza trójką nie była fajna i mialem prawo sie wkurzyć, ale prosze wybacz mi, ja nie chciałem tutaj mówić niczego zlego ani o tobie ani o Harry'm.
Jednak ja wiem o całej sytuacji z wczoraj i byłem cholernie zazdrosny, że coś takiego by miało sie zdarzyć. Dlatego to mi sie wymsknęło.
Wiem jestem frajerem, że pozwoliłem, żeby nasz związek sie zepsuł, bo to jedynie moja wina.
T: To nie tylko twoja wina, przecież ja sama... wiesz był jeszcze Harry.
L: Tak, ale nie walczyłem o ciebie tak jak powinienem. Przepraszam cię. Za to wszystko.
Podszedł do mnie i chciał mnie przytulic, jednak ja go odepchnęlam.
T: Idź, bo spoźnisz sie na samolot.
L: (T.I)
T: Idź !
Jego oczy zaczeły się szklić. Powolnym krokiem udał sie do drzwi pokoju. Odrwócił sie jeszcze i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
L: Kocham cię.
Wyszedl. Podeszłam do drzwi i je wolno zamknęłam, a potem zjeżdzałam na dół i kiedy siedziałam już na podłodze, podkuliłam nogi, a głowe schowałam.
Ostatnie słowa rzucone przez niego, ciagle chodziły po mojej glowie. Czemu on mi to robi ? Przecież jest z Eleanor. Nie rozumiem. Po moim policzku znowu spływała łza, już sie do tego naprawde przyzwyczaiłam.
To jedyne moje zajęcie przez ten tydzień. Ja ciągle plakałam i nie moglam tego powstrzymać.
Około 22 zeszłam na dół, aby cos zjeść. Zrobilam sobie kilka kanapek i usiadłam na stole. Zauważylam Nialla z walizką kierującego sie do drzwi.
T: Gdzie jedziesz ?
N: Do Irlandii, skoro mamy jeszcze miesiąc chce je spędzić troche z rodziną, wróce na sylwestra.
Uśmiechnął sie, podszedl do mnie i mocno przytulil.
N: Nie przejmuj sie wszystko sie jakoś ułozy. Wiesz ja wam wszyskim zazdroszcze, znaleźlicie miłośc, a ja jestem sam jak palec.
T: Co ty opowiadasz ? Masz nas. I wiesz to reszta ma to szczęście. Lepiej jest czasami byc samemu, niz ciągle cierpieć przez osoby które sie kocha. Spojrz na mnie. Przez cały czas jak nie idzie mi z Harry'm to z Louisem. Mam czasami tego wszystkiego dosyć.
N: Dlatego mówie, nie przejmuj sie i wreszcie zacznij sie usmiechać, bo niedługo będziesz wygladała jak jakieś zombi.
Zaśmialaś sie i jeszcze raz go przytuliłaś.
T: Jedź bo sie spoźnisz. Pa
Wział walizke i wyszedł. Po chwili schodził Liam, Zayn i Rose.
T: A wy gdzie ?
Z: Lecimy na Majorkę.
T: Gdzie lecicie ? Ale po co ?
R: Wiesz mamy wakacje, jeszcze jedzie Danielle.
T: Fajnie to ktoś jeszcze zostaje w tym domu oprócz mnie ?
R: Nie dramatyzuj dwa tygodnie szybko ci zleci. Pa.
Pożegnali sie w ekspresowym tempie i wyszli.
No fajnie wszyscy wyjeżdżaja a ja zostaje w tym pustym domu. Moment skoro Niall w Irlandii, Zayn, Rose, Liam Majorka, a Lou w Ameryce to zosataje jeszcze...
H: Siema czyli zostaliśmy tylko ty i ja.
Poruszył zabawnie brwiami i podszedł do mnie. Schylił sie do pocałunku, ale postawiłam na jego ustach palec.
T: Styles jak zwykle napalony, dobranoc.
H: No ej, żadna mi nie odmawia.
T: Widocznie jestem wyjątkiem.
Uśmiechnęłam sie szeroko i po chwili przykryłam sie kołdrą az po uszy i nie myślac o tym wszyskim zasnełam.
Jest rozdział :D
Wiem poźno, ale nie mialam czasu kiedy go napisać za co Was bardzo przepraszam :C
I jak wrazenia ? :D Nie wiem jak dla mnie może być ;)
Jak myślicie o co chodziło El ? Nie chciałam nic zdradzać, wiec to jak na razie zosatnie zagadką :D
Dziękuje za wszystkie komentarze pod ostatnim rozdziałem <33
Następny ? Hmm sama nie potrafie sie określić :/
Piszcie co o nim myślicie ? :)
Całuje :*
Olcia Styles



wtorek, 3 września 2013

This Couldn't Have Happened

                                         Włacz : Klik
Stałam jak osłupiała, nie rozumiejąc co sie dzieje. On przyjechał. Tyle tylko moja głowa była w stanie zakodować. To był szok.
Nie rozumialam w tym momencie niczego. Czy widział, że chciałam sie całować z Hazza ? Pewnie tak, ale nie to jest teraz ważne. A może ?
Pamiętam zdziwioną, ale jednocześnie smutną mine Hazzy, zadowolenie reszty.
Każdy podszedł do Louisa i El, żeby sie z nim przywitać. Ja nadal stałam, próbując opanowa emocje, które teraz mną miotały. Mialam sie cieszyć czy płakać ? Uśmiechać czy być smutna ? Nie mialam pojecia co zrobić. 
Podszedł po tym Hazza, starajać sie chyba być  szczęśliwy, że Lou przyjechał, chociaz nie wygladał, zeby skakał z radości. Kiedy Styles podszedł do El, Louis spojrzał na mnie i sie uśmiechnął.
Tak brakowalo mi jego uśmiechu przez ten tydzień. 
Zaczęliśmy iść do siebie i spotkaliśmy sie w połowie drogi. Spojrzałam mu w oczy. Te lazurowe tęczówki za którymi szaleją miliony dziewczyn na calym swiecie właśnie z uśmiechem patrzą sie na mnie. 
Nie mogłam tak dłużej stać, wiec po prostu rzuciłam mu sie na szyje, pozwalając aby moje łzy skapywały własnie na jego kurtke. 
Wszyscy najwidoczniej zajeli sie już imprezą, bo znowu została podgłoszona muzyka. Jednak zdołałam usłyszeć jego cichy szept, jakby chcial, żebym tylko ja to usłyszała. Tylko ja.
L: Nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłem.
Tylko kilka słów, a sprawiły, że na mojej twarzy automatycznie pojawił sie uśmiech. 
T: Ja za tobą tez. Juz naprawde nie mogłam wytrzymać bez ciebie.
Po tych słowach już sie od niego oderwałaś i stanełaś naprzeciwko niego. Musiałam sie zapytać o jedną rzecz, która nie dawał mi spokoju.
T: Po co przyjechałeś ? 
L: Na twoją 18 a co nie cieszysz sie ?
T: Nie no pewnie... możecie to przyciszyć próbujemy rozmawiać ?
Z: Jak chcecie sie całowac to na góre.
Jak było widać był juz nieźle wstawiony tak jak i reszta. Już nawet Styles tanczył na stole z Horanem. Tylko zaczełam sie smiać. Dobrze, ze sie impreza sie nieźle rozkreciła.
L: To co może faktycznie pojdziemy na góre sie całować co ?
Spojrzałam sie na niego dziwnie, a on zaczął poruszać brwiami. Zaczełam sie śmiać i pociągnełam go za rękaw do mojego pokoju.
L: To co zaczynamy ?
T: Weź sie opanuj. To odpowiesz czemu  przyjechałeś ?
L: No na twoje urodziny przeciez nie mogłbym tak po prostu siedzieć w Nowym Yorku wiedząc, że u nas jest najlepsza 18 najpiekniejszej dziewczyny na świecie.
Zarumieniłas sie lekko i spuściłaś głowe. Najpiekniejsza... Heh ciekawe ile w tym prawdy. Nie miałas czasu żeby sie nad tym zastanawiać, bo on podszedł do ciebie i podniósł twoja twarz. Przyglądał mi sie chwile co cie coraz bardziej peszyło.
L: Wiesz, że cudownie sie rumienisz ?
T: Przestań, bo zaraz bede czerwona jak jakiś burak.
L: I o to chodzi.
Nachylił sie, żeby cie pocałowac, jednak ty go lekko odepchnęłaś.
T: Louis nie róbmy...
W tym momencie do pokoju weszli Rose z Zaynem, którzy oczywiście niczego nie zauwazyli, że tu jesteśmy i że to nie ich pokoj. Wreszcie odchrząknęłam i wreszcie sie od siebie oderwali.
R: O tutaj jestes wszedzie cie szukałam.
T: Własnie widać.
R: Chodź na dól.
L: Ale..
T: Pogadamy poźniej
Rzuciłam tylko to bo Rose mnie już ciągneła do salonu. Widcznie dużo sie działo pod moja nieobecność. Niall z Liamem zaczeli podrywać El która miala z tego niezła ucieche. A Harry zaczał bawić sie w striptizera na stole. Rose zaciągnęła mnie po kieliszek a potem po następny i tak dalej.
Poźniej obie juz byłyśmy nieźle pijane, ale jednak jeszcze na nogach sie trzymałyśmy. Poźniej razem z Harry'm zaczeliśmy tańczyć na stole, ja już byłam w samej bieliźnie a Rose zaraz poszła do Zayna. Po chwili stanełam na krawędzi blatu i o mało co bym nie spadła gdyby nie Harry, który lekko musnął moje usta.
H: Nie dokończyliśmy tego bo ktoś nam przerwał.
Ja sie zaśmiałam i teraz to ja złaczyłam nasze usta w pocalunku. Na poczatku był to delikatny, subtelny pocałunek, który przerodzil sie w coś namiętnego, w coś czego jeszcze nigdy z nim nie przeżyłam. Zatopiłam moje ręce w jego włosy, a on położył swoje ręce na moją pupe. Kiedy sie oderwaliśmy od siebie, żeby nabrać powietrza, on po prostu wział mnie na ręce i zaczał biec na góre, co i raz mnie całując. Wbiegł do swojego pokoju i położył mnie na łóżku przy okazji będąc nade mna.
Znowu byliście złączeni w pocalunku, przy okazji majstrowałaś przy jego spodniach, które jeszcze miał. Wreszcie został w samych bokserkach. On zaczał schodzić nizej. Najpierw całował twoja szyje, poźniej dekolt.
Kiedy miał rozpiac mój stanik do pokoju wbiegli wszyscy obecni w tym domu i zaczeli nas bić poduszkami. Nawet sie nie przejełaś, że przerwali moje bliskie spotkanie z Harry'm, tylko też wziełaś poduszke i zaczełaś wszystkich nimi walić. W tym całym zamieszaniu Rose wziela cię z Eleanor za ręke i w trójke zanlazłyśmy sie w pokoju jej i Zayn'a, pozostawiajac chłopaków w drugim pokoju.
We trójke położyłysmy sie na łóżku i zaczęłyśmy wygadywać jakieś bzdury. Po pewnym czasie zasnęłyśmy.
(Dla jasności wiekszość tych rzeczy nie pamięta :) )
Niechętnie otworzyłam oczy. Spojrzałam na zegarek. 12 ? No to nieźle przyszalalam. Nie dosc, ze jestem u Rose to jeszcze z nią spałam, a nie jeszcze jest El. Wstałam z łóżka i poczułam starszny ból glowy. Postanowilam pojść do kuchni, może sa jakieś tabletki. Weszłam do kuchni i wziełam dwie tabletki i nalałam sobie w szklanke wody. Poszłam do salonu, gdzie usłyszałam dźwieki telewizora. Na kanapie siedział Liam, a wokól niego.... straszny bałagam.
Li: O wstała nasza solenizantka, mam nadzieje, że sprzatniesz ten bałagan po sowich gościach.
T: Nie mam sił, po za tym wy też mi pomozecie, nie ma tak, że tylko ja.
Mówiac to walnęłam sie na kanape.
L: Pamietasz w ogóle cokolwiek.
T: Hmmm przyjechał Lou z El, potem poszłam z nim pogadać, wbiła Rose z Zaynem, którzy mnie zabrali tutaj na góre, a potem....
I nic nie pamietam. Pustka.
L: Nic nie pamietasz ? Heh nie widze ci sie. Nieźle wypiłaś, z resztą jak wszyscy. Oprócz mnie, dlatego tak bardzo jestem wam potrzebny.
Usmiechnęłam sie szeroko. Spojrzałam na niego wyczekujaco. Miałam nadzieje, ze powie mi co nie co o tej nocy.
L: Heh no to tak nie wiem czy sie ucieszysz czy przerazisz, nie wiem, ale ci powiem, no to potem jak przyszłaś tutaj zaczęłaś tańczyć na stole z Harry'm w bieliźnie, potem on wział cie na rece i poszedł na gore.
Słuchałam tego z wytrzeszczonymi oczami. Jak ? Jak ja mogłam sie tak zachowywać ?
T: No a potem ?
Bałam sie, że to sie stało, chociaż tak to pewnie obudziłabym sie w łóżku razem z nim...
L: Wiesz poźniej pomysłałem, że może będziesz chciała to zrobić, bo go kochasz a nie pod wpływem alkoholu, po za tym wiesz sama nie wiem , którego bardziej kochasz jego czy Lou, wiec przeniosłem towarzystwo na góre i zaproponowalem bitwe na poduszki.
Jak wbiliśmy do was to faktycznie gdyby nie ja to bys sie z nim przspała. Nie wiem czy dobrze zrobiłem.
Przespałabym sie z Harry'm. Nie to nie możliwe, ale chociaż skoro Liam wszystko widział...
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
Wyszłam z tamtad szybko i udalam sie do kuchni. W niej byl juz Lou z El. Nie wchodziłam tylko stanełam przed aby slyszeć o czym mówia. Może to niegrzeczne z mojej strony, no ale..
El: Ciesze sie, ze wreszcie jesteśmy razem. Zauwazyłam, że wychodzi z kuchni wiec schowałam sie za sciana, a ona poszła na schody. Pobiegłam do Louis'a. Stał przy blacie parzac kawe.
L: Hej jak sie spało ? Impreza sie udała co ?
T: Czemu mi nie powiedzialeś, że jesteś z El ?
Odstawił kubek i przybliżyl sie do mnie.
L: Wiesz nie miałem kiedy...
T: Daj spokoj. To po co chciałeś mnie wczoraj pocałować w pokoju skoro byłes z Eleanor ? Co ty wyrabiasz ?
L: Co  ja wyrabiam ? Co ty robiłaś przez ostatnie miesiace ? Było tak, ze bawiłaś sie mna albo Hazzą jak chcialaś i nawet ci to nie przeszkadzało. I jeszcze gadalaś że nas kochasz.
T: Jak możesz ? Myślisz, że było mi łatwo ? I nie bawiłam sie wami, bo was kocham i to jest prawda a ty doskonale o tym wiesz ! Po za tym co ci odbiło ? Jak możesz coś takiego mówić ?!
Zaczęlam juz krzyczec przez łzy. Nie rozumiałam go. Wczoraj taki miły a teraz ?
L: Bo męczy mnie to wszystko raz ja raz Hazza i tak ciagle możesz sie wreszcie ogarnać i wybrać któregoś !
T: Nie krzycz na mnie ! I wiesz teraz jestes z El, wiec raczej wyboru nie ma !
L: Wiec idź do Harry'ego, może od razu z nim do łożka wskoczyć !
Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Nie nie moge nie mam sił.
Łzy zaczely mi leciec strumieniami, a jemu też zmieniła sie mina.
L: (T.I) to nie mialo tak zabrzeć przepraszam ni o to mi ..
T: Ale zabrziało i tego nie cofniesz ! Nie moge uwierzyc ! Wiesz mogłes wczoraj w ogóle nie przyjeżdzać ! Możesz sobie wracać z El do NY ! Mam to gdzieś !
L: Zaczekaj prosze !
Wyszłam szybko z kuchni i pobiegłam do pokoju. Nie mogłam uwierzyć, że coś takiego powiedział.
Louis zaczął sie dobijać do moich drzwi.
L: Prosze otwórz mi chce to wyjaśnic. Blagam !
Otworzyłam i ze smutkiem sie na nieo patrzyłam.
T: Co ? Chcesz dodać, żebym nie zaszła w ciaże ? Spokojnie o to sie nie martw !
Zamknęłam mu drzwi przed nosem i zamknęłam na klucz. Chciałabym, żeby ten dzień sie już skończył po mimo, że dopiero wstałam....
Nowy rozdzial :3 I jak wrażenia ? :)
Sporo sie dzieje, co mi bardzo odpowiada, lubie takie rozdziały :)
Ty i Harry'm w łózku, kłotnia z Louisem.... :)
Hehhehe jak ja uwielbiam mieszać <3
Dziękuje za komentarze <33
Nie wiem kiedy dodam nastepny, jak znajde chwile :/
Szkoła sie zaczeła wiec sporo tego czasu to nie bedzie :/
Czekam na Wasze opinie ;)
Olcia Styles

PS. Chciałabym Was zaprosic na bloga na którym będe również pisac imaginy o One Direction razem z innymi blogerkami. :D
Serdecznie zapraszam : imagination-with-one-direction.blogspot.com


piątek, 30 sierpnia 2013

Necklace With Heart

                                             Włącz : KLIK
Minął już tydzień odkąd wyjechał Lou...
Ten tydzień tak mi sie dłużył, nie miałam do niczego głowy. Niby byłam w domu a tak naprawde myślami byłam gdzie indziej. Rose sie o mnie bardzo martwi, bo bardzo mało jem i ciągle siedze w swoim pokoju. Zresztą jak wszyscy bardzo chcą mi pomóc.
A Harry... no cóż on tez nie ma humoru, tylko nie mam pojecia dlaczego. Zachowuje sie bardzo podobnie do mnie. Albo siedzi w pokoju i słucha muzyki albo wychodzi z domu i wraca kompletnie pijany. Pytałam sie go o to ale nie ma ochoty rozmawiać. Tłumaczy, że to nic poważnego i zaraz mu przejdzie.
No coż każdy może mieć słabsze dni, ale jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie.
Hmmm... nie mam pojęcia co siedzi mu w głowie. Albo kto.
Ja niestety dalej mam w głowie Louisa i nie mogę przestać o nim myśleć. Chciałabym, żeby teraz był tutaj z nami, blisko nas. Blisko mnie. Potrzebuje go tutaj jak powietrza.
Tęsknie za nim bardzo i po mimo, że nie jesteśmy razem to ja jednak... go nadal kocham.
Tak kocham go i teraz naprawde to czuje, że jest tylko on.
A Harry ? No własnie jeżeli bym chciała wrócić do Louisa, zraniłabym tym Harry'ego.
Zresztą to nie ważne, bo Louis i tak jest już pewnie z El wiec i tak nie ma to znaczenia czy chcialabym do niego wrócić.
Nie ważne dzisiaj sa moje 18 urodziny i chce je spędzić z moimi przyjaciółmi jak należy bez moich humorków. Mam nadzieje, że dzisiaj Harry też będzie sie dobrze bawił.
                                                             ~~~Harry~~~
Wstałem dość wczesnie jak na mnie. Dzisiaj urodziny (T.I). Chce jej pokazać, że u mnie jest już wszystko porządku.
Chociaż tak naprawde to czuje sie okropnie, bo ona cierpi przez niego. I ja to czuje, że ona go nadal kocha i chce, żeby tutaj z nią był.
I to mnie najbardziej boli na początku kiedy wyjechał chciałem sie do niej zblizyć, poprawić jej humor jednak ona zawsze odpowiadała że nie ma ochoty i nastroju, żeby gdziekolwiek wychodzić. Na początku jeszcze to rozumiałem, ale żeby przez tydzien nie wychodzić nigdzie i sie załamywać.
Chociaz ja mialem tak samo kiedy uciekla. W zasadzie to mogę ją zrozumieć, ale jednak kiedy ona cierpi to ja też cierpie. Myślałem że przez to jak Lou wyjechał jakoś sie do siebie zblizymy, że pokaże jej jak bardzo mi na niej zalezy. Jednak między nami nic sie nie dzieje.
Może ona faktycznie kocha Louisa...
Zszedłem na dół przygotować sobie kawe, kiedy usłyszałem wołanie z salonu. Westchnąłem lekko i ruszyłem powolnym krokiem w strone wołającego mnie głosu.
H: O co chodzi ?
Całe One Direction siedzialo na kanapie razem z Rose. Nie było tylko (T.I). Zresztą jak zwykle.
Z: Dobrze że wcześnie wstaleś bo omawiamy teraz urodziny naszej solenizantki. Tak pomyśleliśmy, że i tak nie wyciągniemy jej do żadnego klubu, wiec urodziny przygotujemy tutaj.
Li: Dlatego ona nie może tutaj być praktycznie przez cały dzień. Trzeba ją od tego miejsca odciągną, aż do rozpoczęcia imprezy.
N: Rose może wyciągniesz ja na jakies zakupy, no nie wiem cokolwiek, tylko żeby tutaj jej nie było.
R: Jasne da sie zrobić tylko mam nadzieje, że sami sobie poradzicie.
1D: No jasne.
Usłyszeliśmy kroki, wiec sie uciszyliśmy.
Usłyszalem tylko cichy szept Zayna :
Z: Idź do niej teraz.
                                                            ~~~~Ty~~~~
Udałam sie do kuchni po cos do picia, nagle weszła Rose.
R: Hej co byś powiedziała na jakieś wielkie zakupy w galerii hmm?
T: Wiesz...
R: No chyba, że masz jakies plany.
Czyżby zapomniała ? Nie nie możliwe ona pamięta tylko sie zgrywa. Na pewno. Postanowiłam nic jej nie przypomninać.
T: Jezeli chcesz to możemy pojść. Wymusiłam uśmiech i poszłam sie przygotować.
Po 15 minutach już byłam na dole. Spojrzałam w strone salonu a tam siedzieli chłopaki i zaczeli mi machać kiedy sie na nich spojrzałam. Odmachałam im, rzuciłam jeszcze spojrzenie na Harry'ego i wyszłam z Rose.
Poczułam mocny podmuch wiatru na mojej twarzy. Szybko weszłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy. Fakt do galerii jakoś daleko nie było, ale nie chciałbyśmy, żeby nas złapal deszcz.
Fajnie, że Rose mnie wyciągneła na zakupy, bardzo mi poprawiłam tym humor. Po 3 godzinach chodzenia rozbolały mnie nogi wiec poszłyśmy do kawiarni na jakąś kawe i ciastko. Rose nerwowo ciągle patrzyła na telefon. Nie wnikam.
Rose postanowiła jeszcze raz obejsć wszystkie sklepy, bo wczesniej nie mogła na nic sie zdecydować. Troche mnie zaczeła denerować, bo założenie jednej bluzki zajmowalo jej godzine.
T: Rose no weź ile można siedzieć w tej przymierzalni !
R: Już spokojnie.
Westchnęłam głęboko. Spojrzałam na godzine w telefonie. 17 ? Jakim cudem ? Chociaz z ruchami mojej przyjaciółki. W końcu wyszła i poszłyśmy do kolejnego. Można sie załamać.
T: Rose ja chce już do domu, po co mamy tu łazić, skoro juz wszystko obeszłyśmy ?
R: Nie jęcz dobrze ?
W tym momencie przyszedł do niej sms.
R: Ej słuchaj ja musze jeszcze gdzieś zajechać, wiec zostan tu.
T: Zwariowałaś odwieź mnie do domu !
R: Nie to zły pomysl, zaraz przyjade obiecuje.
Pocałowała mnie w policzek i pobiegła.
Stałam bezradna na srodku sklepu a w rękach trzymałam pełno toreb. Opadłam na ławke i myślałam co dalej. Zostać tu ? Bez sensu chyba opkupiłam sie na caly rok. Wrócić do domu ? Moze to dobry pomysł. Napisałam do Rose szybko że wracam do domu.
Wyszlam z galerii, kierując sie do domu. Na niebie widniały czarne chmury, ale w duchu modliłam sie, żeby teraz nie spadł deszcz. Zostało mi jeszcze z 20 minut do domu. Jednak to nie jest mój dzień i chwile potem spadł deszcz. Zaczęłam jakoś biec, ale to i tak nic nie dalo, bo byłam juz i tak mokra.
W pewnym momencie złamał mi sie obcas. Można sie załamać, szybko je zdjełam i biegłam na bosaka po ulicach Londynu.
Chyba nic nie może mi poprawić tego dnia. A to miały być najlepsze urodziny w życiu, a są najgorsze. Przemokłam do suchej nitki, biegne na bosaka, bo oczywiście nie kupialam żadnych butów, bo i tak mam ich za dużo. Fajnie o jedną pare mniej. I widocznie moi przyjaciele zapomnieli o mojej 18. Tak to najgorsze urodziny jakiekolwiek miałam. Moze i najgorsze na całym świecie. Doszłam do bramy. Co za ulga. Na podwórku stał samochód Rose.
Czyli ona przyjechała do domu beze mnie ? No to jej wygarne. Przekręcilam szybko klucz w drzwiach, rzuciłam moje torby na podłoge i zapalilam światło. To co zobaczyłam zwaliło mnie z nóg.
W: Niespodzianka !
Balony, serpentyny, wielki napis " Sweet 18" i moim przyjaciele uradowani i jednoczesnie zaskoczeni.
T: A jednak pamiętaliście ?
R: Jak mogliśmy zapomnieć ? Przecież wiesz że cie kochamy.
Uśmiechnęłam sie szeroko.
T: Jesteście wspaniali.
Z: Ej ale co ci sie stało ?
T: Hmm jak widzicie leje deszcz, złamalam obcas, a moja przyjaciółka nawet po mnie nie przyjechała, wiec musiałam isc na piechote. Dziekuje Rose.
R: No przepraszam, to wszystko przez tych idiotów, nawet przyjęcia nie mogą zorganizować, wiec kiedy dostałam sms to musialam szybko sie zbierac. Na szczeście napisałaś, że już idziesz, bo tak to byśmy nie zdążyli.
H: Może idź sie przebierz i wtedy zaczniemy impreze.
Szybko poszłas na góre, wysuszyłaś sie i przebrałaś w sukienke. Kiedy zeszłaś wszyscy zaśpiewali ci "Sto lat". Byłaś wniebowzięta. Poźniej zaczeła sie impreza. Zatańczyłaś z kazdym a poźniej wszyscy razem. Wszyscy sie świetnie bawiliście.
Rose sie przypomniało o prezentach. Razem z Zayn'em kupili mi trzy zestawy bielizny. Wytrzeszczyłam oczy, a Harry sie tylko zaśmiał. Od Liama dostałam pełno ksiązek. Nawet nie zdązyłam przeczytać tytuły kiedy przyszedł Niall z jakimś kuferkiem. Spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem.
N: No otwórz.
Zasmiał sie a ja otworzyłam wieko. Było ta pełno kometyków do malowania. Szminki, tusze do rzęs, pudre oraz małe lusterko. Aż zaświeciły mi sie oczy.
T: Niall skąd taki pomysł ?
N: Wiesz czasami sie zdarza, że możemy sie spoźnić na koncert, wiec pomyślałem, że dla was dziewczyn ważny jest wyglad, to możesz teraz malowac sie w samolocie, samochodzie, gdzie tylko chcesz.
T: Dziękuje.
Każdego przytuliłam i i słowo "dziekuje" powtarzam z jakies dziesięc razy.
I jeszcze czekał Harry i niepewnym krokiem podszedł do mnie.
H: Wiesz nie miałem pomysłu w zasadzie co ci kupić, ale mam nadzieje, ze ci sie spodoba.
Z kieszeni wyjął małe pudełeczko i podał mi je. Ja lekko je uchyliłam, a moim oczom ukazał sie naszyjnik z serduszkiem. Wzięłam je do ręki i aż sie mogłam sie na niego napatrzeć.
H: Otwórz je.
Spojrzałam na niego, a ten tylko puścił mi oczko.
Leciutko je otworzyłam i na jednej części było moje zdjecie z Harrym a na drugim wygrawerowana data. Data naszego pierwszego spotkania. Oczy zaczeły mi sie szklić.
H: Ej czemu płaczesz ?
T: Sama nie wiem. Dziękuję. Jest naprawde śliczny
Rzuciłam mu sie na szyje i wtuliłam, chłonąc jego zapach. On też mnie mocno objął i pocałował w głowe.
H: Założyć ci go ?
Lekko kiwnęłam głową, odwróciłam sie plecami i zgarnęlam moje włosy. Harry zapiął mi go, a ja odrwóciłam sie w jego stronę, zmiejszajac odległość między nami. Stanęłam na palcach i zbliżyłam jego twarz do mojej. Już miałam musnąć jego usta, kiedy...
Li: Louis ?
Odwróciłam glowe, a w drzwiach stał Lou z Eleanor.
Wreszcie jest rozdział :D
Przepraszam ale niedawno wróciłam i nie mialam czasu napisać.
Wiem długo czekałyście, ale mam nadzieje, że rozdział sie Wam podoba :D
Fakt to tylko urodziny i jakoś nic sie nie dzieje, ale bardzo podoba mi sie koniec i chciałam go napisać idealnie <3
I myśle, że mi sie to udało, ale czekam na Waszą opinie :)
Kto idzie na This Is Us ? Ja ide 7 września :D
Pozdrawiam <3
Olcia Styles

niedziela, 4 sierpnia 2013

I Wish You Were Here

Włącz : KLIK
T: Zrobiłeś to specjalnie prawda ?
H: Masz racje to był pretekst, żeby cię rozbawić i rozerwać od tego.
T: Zayn ci już powiedział ?
Pokiwał lekko głową i objął ramieniem.
H: Nie martw sie, może tak powinno być, może jego miejsce jest u El.
Nic nie odpowiedziałaś tylko wzięłaś swój album do rąk i zaczęłaś przyglądać sie każdemu zdjęciu.
Czułas, że on dalej jest przy tobie, że jakby to on obejmował cie teraz ramieniem. Na każdym zdjęciu byliście tacy uśmiechnięci, szczęśliwi. Nie wiedzieliscie wtedy jeszcze, że musicie sie za chwile pożegnać, że on musi wyjechać na inny kontynent i to jeszcze z osobą, której w tym momecie nienawidzisz.
Gdyby nie wyjeżdżał bylibyście jeszcze razem. Na pewno teraz byście zrobili sobie nowe zdjęcie i doklelili je w waszym albumie.  By było tak jak dawniej.
Jedna łza właśnie spadła na zdjęcie gdzie Lou dawał ci buziaka. Nie mogłaś uwierzyć, że aż tak bardzo ci go będzie brakować. Po mimo, że to stało się tak niedawno juz za nim tęsknisz...
H: Ej żyjesz ?
T: Co ? A.. o co pytaleś ?
H: Czy jesteś na Ziemi ? Chodzi o Louis'a ? Bo jesteś bardzo rozkojarzona. Czy ty mnie w ogóle słuchasz ?
T: Tak chyba tak.
Nastała cisza. Tobie to jakoś zbytnio nie przeszkadzało, z tego względu, że mogłaś spokojnie pomysleć. Jednak ona nie trwała zbyt długo.
H: Słyszałem to co mówiłaś rano.
Zamarłam. Przecież on spał. Na pewno. Ja to sobie potrafie skomplikować życie.
H: Wstałem wcześniej i kiedy ty zaczęłaś sie budzić udawalem, że spałem, bo chcialem cię wystraszyć, ale zaczęłaś mówić to no nie przerywałem ci.
T: Przecież wiesz że cię kocham to nie jest chyba nic nowego.
H: No tak, ale nigdy nie parzyłem na tą sytuacje jak ty. Nie wiedziałem, że aż tak to cię przerasta. (T.I) czy ty byłaś ze mną szczęśliwa, kiedy byliśmy razem ?
Odkręciłaś sie do niego i spojrzałaś w oczy.
T: A jak myślisz ?
Nie odpowiadał mi przez dłuższa chwilę. Nie sądziłaś, że on sobie to ubzdurał.  Było ci go teraz szkoda.
T: Czemu ? Czemu tak myślisz ?
H: Bo ty ciągle sie patrzyłaś na Louis'a. Jak przechodził obok to zawsze sie ode mnie odsuwałaś. I ja wtedy byłem skołowany, no bo co chce ze mną być czy nie i kompletnie tego nie ogarniałem. I juz myślałem, że wolałaś być z nim tylko nie wiedzialaś jak mi to powiedzieć.
T: Nie oczywiście, że nie. Chciałam z tobą być i na prawde po mimo tych nie porozumiem typu Victoria to przy tobie czułam sie szczęśliwa i bezpieczna.
Przytuliłaś go mocno. On złapał cie za ręke i po raz kolejny spojrzał mi w oczy.
H: To dałabyś mi tą ostanią szanse ? Chciałabyś być ze mną ?
Wytrzeszczyłam oczy. Nie mogłam wypowiedzieć zadnego słowa. Po prostu mnie zamurowało. Wyślizgnęłam swoja ręke z jego uścisku i wzięłam włosy za ucho. Spoglądałam teraz na swoje buty, myślac, że może one mi w tym pomogą.
Nie wiedziałam co zrobić. Wiadomo kochałaś go i to bardzo i nie wyobrażasz sobie życia bez niego, ale czy jesteś gotowa, żeby już z nim być ?
Czy nie boisz sie że znowu cie zdradzi ?
Dopiero co zerwałaś z Louis'em, może powinnaś mieć odpoczynek od chłopców chociaż na chwilę.
Spojrzałaś w jego oczy. Widziałaś w nich strach. I co teraz ?
Wypadałoby cokolwiek powiedzieć.
Wzięłaś głęboki wdech.
T: Harry... kurde nie wiem co powiedzieć.  Słuchaj ty wiesz, że cie kocham i bardzo mi na tobie zależy i chce żebyś był szczęśliwy, ale to chyba za szybko dla mnie, jeszcze niedawno zerwałam z Lou i nie chce żeby sobie pomyślał, że czekałam aż wyjedzie żeby być z tobą.
Nawet pomijajac już go, chce żeby zostało między nami tak jak jest. A jeżeli poźniej jeszcze bedziesz chciał być ze mną to ja bez zastanowienia sie zgodzę. Może tak być ? Wiesz chciałabym też naprawić nasze relacje, bo jak byłam z Lou za bardzo na to nie było czasu. Tylko nie odbierz tego źle. Przepraszam.
Po raz kolejny zaczęłaś płakać. Nie chciałaś, żeby to tak sie potoczyło. Harry za to podniósł moją głowę i ujął moją twarz.
H: Ej nie płacz. Poczekam, aż będziesz gotowa, a na razie będe odzyskiwał twoje zaufanie i robił wszystko, żebyś juz wiecej nie płakała.
T: To nie jesteś zły ?
H: Jak mógłbym być na ciebie zły ? Na prawde. Po za tym czułem, że nie bedziesz chciała tak od razu ze mną być po tym co sie dzisiaj stało. Nie pomyślałem. To moja wina. Przepraszam.
T: A ty mnie za co ? Przestań. Czyli co między nami ok ?
H: Tak i będzie jeszcze lepiej.
Uśmiechnał sie do mnie i mocno przytulił.
                                                     ~~~~Louis~~~~
Dojechałem na lotnisko. Zabrałem walizki i ruszyłem przez tłum ludzi, idących w różne strony. Na krześle zobaczyłem El. Kiedy mnie zauważyła podbiegła do mnie i rzuciła mi sie na szyje.
El: Myślałam, że już sie rozmyśliłeś. Co tak poźno ?
L: Emm... zapomniałem czegoś i musiałem sie wrócić.
Spojrzała na mnie podejrzliwie, a ja lekko sie uśmiechnąłem, jakbym nie zauważył, że jej coś nie pasowało.
El: Zerwałeś z nią ?
Przybliżyła sie do mnie i zawiesiła ręce na mojej szyi.
L: Wiesz to chyba nie czas na takie rozmowy.
Ledwo skończyłem, a ona wpila sie w moje usta. Byłem kompletnie zaskoczony.
El: To chyba znaczy tak.
L: Przepraszam co to mialo być ?
El: No wiesz gdybyś dalej byl z nią powiedziałbyś po prostu "tak jesteśmy nadal razem", a skoro ty owijałeś w bawełnę, wiec odpowiedź była....
L: Nie chodzi mi o to, o pocałunek. Co ty sobie wyobrażałaś ? My nie jesteśmy razem.
El: Chciałeś chyba powiedzieć, że jeszcze nie jesteśmy razem. Przecież o tym rozmawialiśmy.
L: No tak, ale nie sadziłem, że bedziesz chciała od razu, żebyśmy byli razem. Ja chyba na razie nie...
El: No właśnie "na razie". Słuchaj rozumiem, że musisz sie pozbierać po (T.I), ale jednak wybrałes mnie, wiec teraz nie mów, że sie wycofujesz. Mi na tobie na prawdę zależy.
L: Ale El...
El: To co mówiłeś wtedy w kawiarni to była ściema ? Z tym moze do siebie wrócimy, nadal cie kocham. Kto to powiedział ?
L: Ty Eleanor, nie ja, ja powiedziałem, że to przemysle, że chyba mi na tobie też zależy, ale nie powiedziałem, że chce to naprawić.
El: Oj nie czepiaj sie. Po za tym ja wiem, że chcesz ze mną byc. Widać po oczach.
Puściła mi oko, złapała mnie za ręke i chwilę potem siedziałem już w samolocie.
                                     
Jest rozdział :)
Jak wrażenia ? :D Może jakoś dużo sie nie dzieje no i wyszedł krótki, ale robiłam na szybko, żeby was nie trzymać w niepewności :)
Jeszcze nie jesteście z Harrym, ale nie wiadomo co bedzie poźniej ;) wiec sie nie martwcie, że teraz tak to sie potoczyło, wszystko przed Wami ;)
Dziękuje za komentarze pod ostatnim rozdziałem <3
Następny pewnie dodam w następnym tygodniu :D i mam nadzieje, że będzie dłuższy.
Piszcie co myślicie o tym rozdziale :D
Caluję ;*
Olcia Styles