Los dał mi drugą szanse na miłość ?
Nie wiem, ale ta pierwsza wcale nie była udana...
Nie chce wspominac mojego pierwszego chłopaka, to była jakaś porażka.
Czasami zakochujemy sie nieszczęśliwie i to nas dołuje.
Myślimy, że już nigdy nie znajdziemy swojej drugiej połówki.
Pamiętam dobrze jak bardzo zazdrościlam (T.I ) kiedy była z Jack'iem.
Byli tacy zakochani, na kazdym kroku się calowali, spedzali ze soba kazda wolną chwile.
Czułam sie wtedy samotna, czułam, że nigdy nie spotkam tego chłopaka, który może tak samo zawrócić mi w głowie jak poprzedni.
I jak bardzo się myliłam. Nie moge teraz uwierzyc, że siedze na przeciwko Zayn'a Malika i rozmawiamy sobie w najlepsze w kawiarni. Dopiero teraz go poznałam i chyba sie zakochałam.
Czuje ciarki kiedy bawi sie moimi palcami i rumienie się kiedy patrzy mi prosto w oczy i mówi mi że jestem śliczna. Nie sądziłam, że jeszcze to kiedyś poczuje. A jednak...
Z: Emm.. Rose wiesz... bo ja cie bardzo lubię i wiem, że może to za wcześnie, ale nie chce juz udawać, że miedzy nami nic nie ma.... chciałabyś być moją dziewczyną ?
Uśmiechnęłaś się lekko, przypatrując mu sie uwaznie.
Nie zastanawiałaś sie długo.
R: Tak, chce być twoja dziewczyna.
Złapał mnie za ręke i pociągnął w stronę wyjścia.
Stanęliśmy naprzeciwko kawiarni i w tym momencie pocałował mnie.
To był taki magiczny pocałunek. Czulam się niesamowicie.
Poźniej szliśmy ulicą w stronę domu, przymając się za ręce.
Z pewnością nigdy nie zapomnę tej chwili...
~~~~
L: Idziemy ?
Wyrwał mnie z zamyśleń jego głos. Taki melodyjny i spokojny.L: Znowu się smucisz ? Jak mogę ci poprawić humor ?
T: Nie jest wszystko w porządku to co otwieraj samochód.
L: Nie, przejdźmy się.
Spojrzałas na niego dziwnie, ale w końcu ruszyłaś za nim wolnym krokiem.
Szliśmy w milczeniu. Nie chciało ci sie rozmwiać i on to pewnie wyczuł, bo też nic nie mówił.
Co i raz spoglądał na mnie ukradkiem, a potem znowu przybierał smutna minę.
T: A tobie co się stało, że taki smutny ?
L: O to że nie potrafisz o nim zapomnieć.
T: A ty też zapomniałes o osobie którą kochasz tak od razu, zyjac z nią na co dzień ? Nie wydaje mi sie. Moge tylko ci powiedzieć, że ja nie chce już z nim być.
L: To sa tylko puste słowa. A kiedy go zobaczysz, to od niego nie możesz wzroku oderwac. Prosze cię tylko, abyś przejrzała na oczy. Nie chce żebyś przez niego cierpiała.
T: Louis ! Nie zapominaj, że to twój przyjaciel, a ty tak źle o nim mówisz. Może i się pomylił, pogubił, wybaczyłam mu, ale nic między nami nie bedzie. I prosze skończymy ten temat.
Dalej szliśmy w ciszy. Denerwuje mnie to, że ciagle rozmawiamy o tym samym i on jeszcze tego nie zrozumiał. Z drugiej strony miło, że sie tak o mnie troszczy.
Zauważyłaś, że zblizają się czarne chmury. Znowu deszcz. Jakby tego było mało, teraz ciągle będzie taka pogoda. A ona tak bardzo odzwierciedla mój nastrój.
Weszliście do odpowiedniego studia i znaleźliscie Simona.
S: O wreszcie przyszliście. Słuchajcie po pierwsze wyjaśnijcie mi to.
Połozył na stole mnóstwto gazet, na których byłam ja z Harry'm albo z Louis'em. Było to zdjęcie, kiedy przyjechali do Jack'a, żeby mnie zabrać.
S: Co wyście tam robili ? I ten nagłówek. Spójrzcie. "Czyżby (T.I)(T.N) odmówiła tak szybko współpracy z One Direction ? W nocy niepostrzeżenie wyszła z ich domu z walizkami i weszła do jakiegoś samochodu z nieznanym chłopakiem" To prawda ?
T: Tak, ale to...
S: Nie chce wyjasnień. Ty myślałaś, że oni na was nie czatują dzień i w nocy ? Czemu uciekłaś ? I czemu wy nic mi nie powiedzieliście ?
L: Nie denerwuj się na nią. To nie była jej wina. To przez H..
T: Przeze mnie. Nie wiem czemu to zrobiłam. Przepraszam...
S: Dobra pomińmy to ale następnym razem macie mi mówić wszystko i nie uciekać. Jasne ? Dobra teraz kolejna rzecz. Wiecie, że jeżeli ma się dobrze sprzedać płyta, musza o was dużo pisac. A najlepiej o jakimś romansie. I dlatego ty udasz związek z Harry'm.
T: Czemu z Harry'm ? Po co tak kłamać ?
L: Nie zgadzam się na to. Źle to się wszystko skończy.
S: Tak z Harry'm, dlatego, że nie chce żeby o nim pisali, że co dzień ma inną. Jeżeli będzie z tobą to będzie sie pilnował. Po za tym wy jestescie razem, więc nawet udawać nie musicie.
T: Nie, nie jestesmy już razem.
S: Trudno, wytrzymacie. To tyle spotykamy sie za tydzień, robimy dokończenia z płytą i maja być wszyscy jasne ? To pa. A i najlepiej, żebyście teraz wszędzie chodzili razem, zeby każdy was widział.
Wyszedł i my też bez słowa skierowaliśmy sie do wyjścia.
T: Czy dla niego wszystko jest takie proste ? "Trudno wytrzymacie " ? Co to ma być ? Co mnie obchodzi, że Harry może mieć każdego dnia inną, to jego sprawa, nie moja.
Czemu nic nie mowisz ?
L: Myśle.
T: Nad czym ? Czy ty mnie w ogóle słuchasz ? Jesteś jakiś nieobecny... Louis !
Chyba nie zauwazył, ale własnie przejechalby go samochód. Spojrzałam na niego.
Po jego policzkach zaczeły spływać łzy.T: Louis co ci jest ?
L: Nie rozumiesz ? Przeciez jak zaczniesz udawac związek z Harry'm to z pewnością zaraz do siebie wrocicie. Ja tego nie wytrzymam.
Zaczął biec w stronę parku, a z nieba zaczęły padać krople deszczu.
T: Louis ! Louis zatrzymaj się !
Przystanał na środku alejki. Staliście tak naprzeciwko siebie już cali prawie mokrzy. Podeszłaś do drzewa i oparłas się o niego. Przynajmniej pod tym rozłożystym dębem nie mokłas.
Podszedł do ciebie i ujął twoją twarz w dłonie. Spojrzałaś się dół i zauważyłas że twoja bluzka prześwituje. Uśmiechnal się lekko, a ty znowu spojrzałaś na niego.
L: Zależy ci na mnie ?
T: Tak, a ...
Nie dokończyłas, bo Louis pocałował cię namiętnie, a tobie aż zabrakło tchu. Złapalaś go za koszule i jeszcze bardziej przyciągnęłas do siebie. Podobało ci się. Kiedy się skończył, a nie trwało to krótko, uśmiechnęłaś się do niego i zawiesiłaś ręce na jego szyje.
T: A tobie na mnie zależy ?
L: Nawet nie wiesz jak bardzo. To co teraz uważasz, że między nami nic nie ma ?
T: Czy ja kiedykolwiek coś takiego powiedziałam ? Chodziło mi o to, że traktowałam cię jako przyjaciela, pewnie to źle zrozumiałeś.
L: "Traktowalam" ? Czas przeszły... czyli masz teraz o mnie inne zdanie ?
T: Nie wiem ... moze...
Przejechał palcem po twoim policzku,a to wywołalo na twojej skórze miły dreszczyk.
L: Może spróbujemy ?
Zatkało cię. Z jednej strony wiedziałaś, że pewnie coś się wydarzy, ale nie wiedziałaś, że już się o to ciebie zapyta, tak teraz.
T: Czy jest sens ? Jeżeli mam udawać ten pojebany związek to prędzej czy później dowiedza się, że jednak jestem twoją dziewczyną a nie Harry'ego. A to może jeszcze bardziej pogorszyć sprawę.
L: Mało mnie obchodzi to co sobie pomyślą. Dla mnie liczysz się teraz tylko ty.
Wiem, że może to zabolić Harry'ego, ale on wie, że ja coś do ciebie czuje, więc pewnie zdaje sobie sprawe, że to może nastąpić.
Nie chce z tym czekać, bo później może być różnie, dlatego... chcesz być ze mną ?
Rozdział wyszedł do bani :(
Skopałam go, miałam takie plany co do tego rozdziału wszystko miało jakoś inaczej wyglądać.... masakra :(
Jest krótki i wgl.. taki nijaki...
No tylko tyle, że Zayn jest z Rose a Wy macie udawać związek z Harry'm... ale serio myślałam, że mi to lepiej wyjdzie :( Przepraszam
Dziękuje bardzo za wszystkie komentarze, że w ogóle czytacie <333
Uwielbiam Was, gdybyście nie czytały nie pisałabym tego bloga <33
Do następnego ^^
Olcia Styles



.jpg)







